Czy to sprawiedliwe, że Luka Safronow-Zatrawkin nie będzie mógł zjeść Big Maka?

W obliczu sankcji państwowych i prywatnych, które zostały nałożone na Rosję, pojawiają się głosy, że w ten sposób karani są niewinni obywatele. Tymczasem sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana.

Gdy Władimir Władimirowicz Putin podjął decyzję o nielegalnym ataku na Ukrainę pod pretekstem „denazyfikacji”, wywołał szok na całym świecie. Doszło do pierwszego od czasów II wojny światowej konfliktu zbrojnego pomiędzy dwoma państwami europejskimi. Niemniej szokująca dla Federacji Rosyjskiej okazała się reakcja państw zachodnich. Opieszali i niemrawi przywódcy europejscy i północno-amerykańscy, którzy dotychczas przymykali jedno oko na aneksję Krymu, a drugie na terrorystyczne działania samozwańczych „separatystów” w obwodach donieckim i ługańskim we wschodniej Ukrainie, tym razem podjęli decyzję o bezprecedensowych sankcjach politycznych i gospodarczych.

Konsekwencją tych zdarzeń jest zamknięcie lub zawieszenie w Federacji Rosyjskiej usług, sklepów i placówek wielu zachodnich marek. Z każdym kolejnym dniem putinowskiej inwazji przeciętni Rosjanie i Rosjanki musieli liczyć się z tym, że już niebawem ich styl życia gwałtownie się zmieni. Koniec z europejską modą. Koniec z amerykańskimi fast foodami. Koniec karier influenserskich. Koniec z udziałem w międzynarodowych turniejach sportowych. Zachodni politycy i korporacje uderzyli nie tylko w swobody i kieszenie kremlowskiej wierchuszki i oligarchii, ale również w styl życia każdego, kto mieszka na terenach Federacji Rosyjskiej.

„Nie rozumiem, dlaczego to ja jestem osobiście winny. Dlaczego jestem w ten sposób karany i zmuszany do robienia tego, czego nie chcę. (…) to ekonomiczne i fizjologiczne ludobójstwo.”

Luka Safronow-Zatrawkin podczas protestu przed zamkniętą restauracją McDonald’s w Moskwie, 14 marca 2022

Gdy rosyjski pianista Luka Safronow-Zatrawkin przywiązał się w ramach protestu do drzwi zamkniętej restauracji McDonalds w Moskwie, stało się jasne, że sankcje są dla Rosjan i Rosjanek bolesne. Mówiły o tym w mediach społecznościowych zarówno córki kremlowskich aparatczyków, jak również lokalne instagramerki. Natomiast nie mniejszy ból głowy zaczęły wywoływać wśród zachodnich intelektualistów wątpliwości związane z zasięgiem sankcji. Czy to aby słuszne odbierać Safronowi możliwość zjedzenia Big Maka? Czy na pewno powinniśmy zawieszać wszystkich rosyjskich sportowców? Czy uderzenie w styl życia niewinnych ludzi jest sprawiedliwe?

Pytanie te świadczą o całkiem niezłej kondycji intelektualnej w świecie Zachodnim. To dobrze, że zarówno elity, jak i zwykli ludzie zastanawiają się nad aspektem sprawiedliwości decyzji podejmowanych przez tych, którym zazwyczaj silnie nie ufamy w sprawach dotyczących nas samych, czyli politykom i szefom wielkich korporacji, które często są zblatowane z tymi pierwszymi.

Jeśli chcemy zrozumieć czy Biden, Johnson, Macron, Scholz, Morawiecki i prezesi zachodnich przedsiębiorstw podejmują sprawiedliwe decyzje, musimy spojrzeć na całą sytuację w szerszym kontekście. Choć nie ulega wątpliwości, że sankcje państwowe i prywatne uderzają w całe grono niewinnych ludzi, trzeba wziąć pod uwagę również jaki efekt wywołują one w odniesieniu do funkcjonowania putinowskiego rządu.

Wpływ ten jest olbrzymi. Mowa o miliardach euro, które spływają do budżetu Federacji Rosyjskiej z tytułu samych podatków, nie wspominając o opłatach energetycznych związanych z bieżącą działalnością które trafiają z kieszeni zachodnich korporacji do kasy państwowych koncernów gazowych i naftowych. Każda firma, która działała przez ostatnie lata w Rosji, dokładała się do przygotowywanego od lat putinowskiego budżetu wojennego. Dziś te pieniądze służą m.in. finansowaniu „specjalnej operacji wojskowej”, którą można bez cienia wątpliwości nazwać zbrodnią przeciw ludzkości.

Kogo dokładnie należy winić za ostatnie dwie dekady ślepej polityki resetu i zacieśniania więzi gospodarczych z putinowskim reżimem pozostaje sprawą otwartą i dyskusyjną. Jednak dzisiejsza postawa władz poszczególnych państw i korporacji wyraża wiele. Spoglądając wyłącznie ku inicjatywie prywatnej, która wciąż posiada olbrzymią swobodę w swoich działaniach operacyjnych, widać, że presja polityczna, a przede wszystkim obywatelska, popchnęły prezesów, działaczy i udziałowców do bezprecedensowych decyzji o wycofaniu się z Rosji, czy też zawieszeniu działalności – w tym uczestnictwa samych Rosjan i Rosjanek w takich przedsięwzięciach jak międzynarodowe rozgrywki sportowe.

Wciąż jednak wiele zachodnich przedsiębiorstw i marek jest w Rosji obecnych. Francuskie korporacje wykalkulowały sobie – podobnież pod zachętą polityczną – że pozostaną na rynku rosyjskim, aby osiągnąć przewagę nad europejską konkurencją, gdy tylko stosunki Zachodu z Rosją zaczną się normalizować. Liderem w tej obrzydliwej, niemoralnej pogoni za pieniądzem jest stanowczo marka Leroy Merlin. Sieć tych marketów budowalnych wciąż funkcjonuje w Rosji, podczas gdy ukraińskie oddziały francuskiej korporacji są traktowane przez centralę w skandaliczny sposób, nie tylko poprzez brak wsparcia, ale wręcz utrudnianie wzajemnej samopomocy pomiędzy pracownikami. W nagrodę putinowscy terroryści ostrzelali centrum handlowe Retroville w Kijowie, w tym market… Leroy Merlin.

Tego typu firm jest więcej. W internecie można bez problemu znaleźć pełne „listy wstydu”. Znajdują się na nich zarówno firmy kontynuujące swoją działalność w Rosji, jak również te, które czekają na pierwszą dogodną okazję, aby wrócić do Moskwy. Część tych firm, jeszcze w czasach pokoju, zdążyło zasłynąć co najmniej wątpliwą moralnie, a nawet nielegalną działalnością. To kolejny przykład przymykania oczu przez zachodnie władze państwowe, który ma dzisiaj swoje wymierne konsekwencje.

Warto w osobnym ustępie wyróżnić przedsiębiorców belgijskich. Korporacje tego niedużego państwa niemal jednogłośnie opowiadają się za prowadzeniem dalszych biznesów w Rosji i z Rosją. Krew, która wiąże się z tą wymianą handlową – między innymi takich dóbr pierwszej potrzeby jak diamenty – Belgów najwyraźniej nie uwiera. Aż korci, aby pokusić się o gorzki żart, że nie jest to nic nowego w belgijskiej tradycji narodowej. O Francuzach można by zresztą powiedzieć to samo…

O ile więc sytuacja w przypadku przedsiębiorców prywatnych jest dość przejrzysta, o tyle w kwestii firm państwowych zaczynają się schody. Pomimo największych sankcji gospodarczych w historii, budżet putinowskiej machiny państwowej wciąż zasilają pieniądze ze sprzedaży surowców energetycznych do Europy. Łatwo jest powiedzieć, że powinniśmy zakręcić kurki i przestać płacić. Nie jest to jednak aż tak proste.

Po raz kolejny ponosimy konsekwencje kakofonii błędów popełnianych przez zachodnie elity polityczne w ostatnich dwóch dekadach. Europa jest bardzo silnie uzależniona od dostaw rosyjskiej ropy i gazu. Zakończenie tej wymiany handlowej z dnia na dzień jest właściwie niemożliwe, jeśli w obliczu realnego zagrożenia konfliktu Putina z NATO chcemy uniknąć kryzysów wewnętrznych.

Przywódcy europejscy obudzili się o kilkanaście lat za późno, a na szczególne wyróżnienie zasługują przeżarte rosyjską agenturą wpływu Niemcy. I chociaż brzmi to niczym teoria spiskowa, nie jest tajemnicą, że niemiecka partia SPD – z której wywodzi się obecny kanclerz Niemiec Olaf Scholz – stoi za silnym lobbingiem na rzecz rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2. Niemieckie gazety od kilku miesięcy piszą wprost o powiązaniach niemieckich socjaldemokratów z Rosją, poczynając od byłego kanclerza Gerharda Schroedera, a skończywszy na politykach SPD z Maklemburgii.

W obliczu takiego, a nie innego krajobrazu po zaniedbaniach i krótkowzroczności europejskiej klasy politycznej, odcięcie się od putinowskiej Rosji na polu energetycznym nie jest możliwe, a przynajmniej nie od razu. Niektórzy intelektualiści wzywają do natychmiastowych działań, uderzając w nieco martyrologiczną nutę o poświęceniu się Europejczyków na rzecz ratowania świata. Sporo czasu jednak minie, zanim ten idealistyczny postulat stanie się realistyczny.

Pomagajmy Ukrainkom i Ukraińcom. W obliczu zbrodni wojennych dokonywanych przez putinowskich terrorystów miliony naszych wschodnich sąsiadów znalazło się w sytuacji, którą można określać kryzysem humanitarnym. Każda pomoc jest niezbędna. Osobiście polecam wpłaty na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej, która dysponuje niezbędnymi zasobami i doświadczeniem do niesienia pomocy potrzebującym.

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.