Po co ministrowi Niedzielskiemu centralizacja szpitali?

Minister zdrowia Adam Niedzielski potwierdził, że rząd pracuje nad centralizacją szpitali. Oficjalnym powodem takiego posunięcia ma być rzekomy bałagan organizacyjny. To kolejny etap upartyjniania służby zdrowia w Polsce.

Rząd Zjednoczonej Prawicy zrobił ostatnimi czasy dostatecznie wiele, aby opozycja i krytycy rządu uwierzyli, że na najwyższych szczeblach władzy nikt nad niczym nie panuje. O ile rzeczywiście polityka epidemiczna w wykonaniu Morawieckiego i spółki trąci amatorką, o tyle w tle toczy się mozolny proces „naprawy” państwa – proces, który przebiega zgodnie z planem.

Centralizacja szpitali jest kolejnym punktem na długiej liście pisowskich celów. Można jednak zadać pytanie, po co Jarosławowi Kaczyńskiemu taki ruch? Szpitale są publiczne i podlegają politycznej kontroli. Jaką różnicę robi notablom z PiS czy szpital jest samorządowy czy państwowy? Minister Niedzielski, w pięknych słówkach, próbuje przekonywać, że chodzi wyłącznie o sprawność funkcjonowania służby zdrowia:

– Myślę, że pandemia bardzo dużo nas nauczyła, a szczególnie dużo doświadczeń dała mi i widać, że to rozproszone zarządzanie, rozproszenie zasobów i właścicieli powoduje bałagan organizacyjny – mówił minister podczas konferencji prasowej 8 stycznia.

Należy jednak pamiętać, że nie są to słowa prezesa korporacji, która staje przed koniecznością konsolidacji zasobów wobec wewnętrznych perturbacji lecz aktywnego polityka. Słowa tych ostatnich należy zawsze poddawać analizie i czytać między wierszami. W tym przypadku bałagan organizacyjny – wywołany naturą centralnego planowania i tarciami politycznymi – jest tylko wygodną wymówką. PiS ma przynajmniej cztery sporo ważniejsze cele, które zrealizuje poprzez centralizację szpitali.

Cel wizerunkowy

Pandemia koronawirusa przyniosła wiele wyzwań, którym rząd Zjednoczonej Prawicy nie podołał, co wpływa dość niekorzystnie na wizerunek rządu i partii. PiS przejmował władzę z agendą odnowy państwa w trosce o dobro Polek i Polaków. Chaos, który nastał w służbie zdrowia wraz z dotarciem COVID-19 do Polski, może zasiewać wśród wyborców PiS ziarno wątpliwości czy aby na pewno partia którą popierają jest w stanie zapanować nad tym, co się dzieje.

Centralizacja szpitali jest idealnym narzędziem ku temu, aby tego typu myśli – przynajmniej tymczasowo – oddalić. Minister zdrowia widzi problem i stanowczo reaguje. Dąży do zapanowania nad sytuacją, której rząd nie jest winien. Oto przekaz, który słowa ministra mają wywołać w podświadomości obywateli. Jednakże za tą fasadą kryją się cele strategiczne rządu.

Cel ideologiczny

Projekt Jarosława Kaczyńskiego to budowa patriotycznego socjalizmu z ludzką twarzą. Jeśli ktoś uważa, że przypinanie pisowcom łatki socjalistów jest na wyrost, powinien posłuchać co na ten temat mają do powiedzenia prominentni kaczyści. W poprzedniej kadencji Sejmu poseł Tadeusz Cymański rozprawiał w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” o socjalistycznej ekstazie, a premier Morawiecki przyznał przed wyborcami, że PiS jest spadkobiercą myśli socjalistycznej i robotniczej.

Zasadniczą cechą wszelkich odmian socjalizmu jest koncentracja władzy politycznej nad życiem obywateli. Rząd ma uczynić ich życia lepszymi poprzez kontrolę i redystrybucję. Dla socjaldemokratów będzie to poprawianie wad wolnego rynku, dla komunistów – całkowite wyrugowanie wolnego rynku. PiS jest ideologicznie gdzieś mniej więcej w połowie tej skali.

Jarosław Kaczyński jest z wykształcenia teoretykiem państwa. Nigdy nie został wybitnym naukowcem, ale bez wątpienia stał się wybitnym – jak na polskie realia – politykiem, który potrafił przekuć teorię w praktykę. Teoria, za którą Kaczyński podąża, to oczywiście socjalizm. Państwo ma być silne i sprawować maksymalną kontrolę. Jedyne pytanie brzmi czym jest dla Prezesa maksimum. Dotychczasowe działania marionetkowych rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego wskazują, że ten próg wciąż nie został osiągnięty. „Naprawa” państwa trwa, a centralizacja szpitali jest tylko kolejnym punktem realizacji planu naprawczego – planu, który jest niczym więcej, jak odbudową socjalizmu, tyle że bez „opiekuńczych” wpływów Moskwy. W tym planie centrum władzy spoczywa na Żoliborzu.

Cel polityczny

Minister Niedzielski przynajmniej w jednym aspekcie był szczery wobec dziennikarzy. Pandemiczny chaos rzeczywiście musiał dać przedstawicielom rządu do myślenia, gdy uświadomili sobie, że nie mają pełnej kontroli nad szpitalami. Bo choć szpitale są publiczne, czyli utrzymywane z pieniędzy podatników, to nie wszystkie one są państwowe. Wiele z nich to placówki samorządowe, nad którymi kontrolę sprawują samorządy. Te ostatnie z kolei wciąż w wielu miejscach pozostają poza sferą wpływów PiS.

O tym, kto zarządza szpitalami rzadko decydują wyłącznie kompetencje. Dyrektorami zostają często partyjni nominaci, blisko powiązani poprzez prywatne relacje z lokalnymi politykami. W ten sposób wiele szpitali samorządowych jest zarządzanych przez osoby związane z PO, PSL czy SLD. A to uniemożliwia pełną kontrolę ze strony rządu.

Cel partyjny

Przejęcie kontroli poprzez usadzenie „swoich” na dyrektorskich stołkach w szpitalach przyniesie dodatkową korzyść samej partii. PiS to ugrupowanie masowe, w związku z czym w jego szeregach można znaleźć sporo lekarzy. Polityka kadrowa PiS opiera się głównie na oferowaniu członkom partii różnego rodzaju stanowisk, dzięki którym zyskują dobre pieniądze i prestiż zawodowy. Jednakże w całym państwie „stołków” jest zbyt mało, aby pomieścić na nich wszystkich zasłużonych działaczy. Z tego powodu co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o zmianach kadrowych we władzach urzędów i spółek państwowych lub o powołaniu nowych urzędów i funduszy.

W przypadku wyjęcia szpitali spod kurateli samorządów otworzy się możliwość, aby podziękować za zaangażowanie w życie partii jej członkom-lekarzom. Będą mogli zostać dyrektorami „odzyskanych” placówek. To awans zawodowy, na który dziś nie mogą liczyć wszyscy ci przyjaciele rządu, którzy praktykują w gminach, powiatach i województwach, gdzie PiS jest w opozycji. Oczekiwanie na odwrócenie tej sytuacji w wyborach samorządowych może nigdy się nie ziścić. Centralizacja szpitali stanowi prostsze i szybsze rozwiązanie.

Upartyjnienie służby zdrowia

Realizacja powyższych celów stanowi jedynie kolejny etap na drodze do objęcia przez PiS pełnej kontroli nad służbą zdrowia w Polsce. Dotychczas rządowi Zjednoczonej Prawicy udało się „rozkułaczyć” system ratownictwa medycznego poprzez wykluczenie zespołów prywatnych karetek pogotowia z postępowań konkursowych. Ta decyzja, choć zwiększyła kontrolę rządu, przyczyniła się w wielu miejscach do zmniejszenia dostępności karetek. Centralizacja szpitali, jako że ma wyeliminować czynnik konkurencji o pacjenta, pogorszyłaby jedynie fatalny stan polskiej służby zdrowia.

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.