Sam Spence – Władcy Twojego supermarketu. Dlaczego Barbados potrzebuje dobrowolnej kwarantanny

W środę 1 kwietnia, urzędująca premier Barbados, JE Santia Bradshaw, zjawiła się w studio lokalnej stacji informacyjnej, aby zapowiedzieć obligatoryjne, częściowe zamknięcie gospodarki na rzecz walki z COVID-19. Zapowiedziała, że zacząwszy po 3 kwietnia, wszystkie  „nieistotne” przedsiębiorstwa pozostaną zamknięte aż do północy w dniu 14 kwietnia.

Oglądaliśmy to orędzie razem z moją dziewczyną i oboje byliśmy zatrwożeni. Jednak nie z powodu wirusa, pomimo że stanowi on dla nas powód do obaw. Już nieco wcześniej zaczęliśmy dezynfekować wszystkie nasze zakupy, prać na bieżąco ubrania oraz brać prysznic za każdym razem, gdy wracamy do domu. Byliśmy przerażeni ponieważ Saint Lucia ogłosiła niedawno – bez ostrzeżenia – całodobową godzinę policyjną dla swoich obywateli.

Obawialiśmy się podobnego zamknięcia gospodarki i oglądaliśmy jak urzędująca premier wygłasza swoje orędzie. Odetchnęliśmy z ulgą, gdy ogłosiła, że sklepy spożywcze pozostaną otwarte, pomimo że rugała nieposłusznych Barbadosów ciągle naruszających wprowadzoną wcześniej godzinę policyjną, która obowiązywała od godziny 20-ej.

– Mogło być gorzej – powiedziała moja dziewczyna, gdy tylko orędzie się zakończyło.

Było gorzej

Oboje zdecydowaliśmy, że następny dzień (czwartek, 2 kwietnia) będzie idealny, aby uzupełnić nasze zapasy i kupić ostatni, dostępny alkohol (to jedna z rzeczy spośród uznanych za „nieistotne”, mimo że, co jest dość zabawne, dotowane cukrownie mogły nadal prowadzić działalność).

W czwartkowy poranek przygotowywaliśmy się do naszej eskapady po sklepach. Spoglądając na nasze telefony zauważyliśmy, że na naszym czacie grupowym trwała wymiana zdań na temat dalszych, rządowych ograniczeń. Urzędująca premier ponownie przykręciła obywatelom śrubę.

Zamiast ograniczenia godzin otwarcia i rozszerzenia nocnej godziny policyjnej, rząd raptownie zdecydował, że wszystkie sklepy spożywcze muszą zostać zamknięte po 3 kwietnia do odwołania, czyli już pojutrze. Mieliśmy w tym momencie dwa dni, aby przygotować się na zamknięcie gospodarki i nie zostaliśmy o tym odpowiednio wcześnie ostrzeżeni.

Podczas ośmiominutowej konferencji prasowej, urzędująca premier poinformowała nas oschle, że ubiegłej nocy ludzie zaczęli się tłumnie gromadzić przed supermarketami oraz że liczba osób z pozytywnym wynikiem testu na COVID-19 wystrzeliła w górę o cały jeden przypadek.

Poinformowała nas, że za zgodą grupy właścicieli supermarketów i sklepikarzy, nie mogła dłużej zwlekać z masowym zamknięciem przedsiębiorstw. Za wyjątkiem lokalnych sklepików, wszystkie supermarkety miały pozostać zamknięte do północy w dniu 14 kwietnia z możliwością dalszego przesunięcia tej daty (dla jasności, nikt nie jest do końca pewien, jaka jest jest definicja lokalnego sklepiku).

Warto nadmienić, że urzędnicy poświęcili kilka tygodni na przygotowania do działań związanych z pandemią i nagle zmienili zdanie w 24 godziny po ich ogłoszeniu.

Członkowie naszego czatu wyrazili solidarność z rządem:

Barbadosi nie nauczyli się zdrowego rozsądku i teraz obudziliśmy się z ręką w nocniku.

Gdyby tylko zostali w domach, ta sytuacja nie miałaby miejsca.

Jak widzicie, „my” zachowywaliśmy się bardzo źle, a zatem „my” musimy zostać ukarani dla naszego własnego bezpieczeństwa.

To nieistotne, że tysiące obywateli przestrzegało zasad i unikało wszelkich zbędnych kontaktów międzyludzkich. Większość została ukarana za grzechy mniejszości.

W tym momencie słuszny gniew ludu nie został skierowany na rządzących, którzy ogłosili wyrok bez nawet pozornego procesu, lecz na współobywateli, których wolność została nieuczciwie ograniczona. Ludzie wzięli stronę własnych oprawców.

Czy pośród tego wszystkiego, ktokolwiek zastanowił się nad pytaniem, dlaczego tak wielu ludzi zbierało się przed supermarketami ryzykując własne zdrowie?

Być może ze względu na uzasadnioną, powszechną obawę, że rząd wszystko zamknie. Tak, jak to zrobił.

Ja i moja dziewczyna wyszliśmy w czwartek z domu mając przed sobą perspektywę rządowego dekretu, a gdy dotarliśmy do sklepu, utknęliśmy w kolejce rozciągającej się na kilkadziesiąt metrów od drzwi. Zajęło nam dwie godziny zanim pozyskaliśmy to, czego potrzebowaliśmy.

Następnego dnia zdecydowaliśmy się wyjść jeszcze jeden, ostatni raz. Był to ostateczny termin, w którym supermarkety mogły być otwarte i ludzie koczowali przed sklepami na leżakach ogrodowych. Czekaliśmy około godzinę, zanim opuściliśmy kolejkę. Ludzie, którzy zostali i wykazali się wytrwałością wciąż czekali, aż do godziny 18-ej, gdy rozpoczęła się godzina policyjna, którą rząd łaskawie przedłużył wtedy do 20-ej.

A wszystko po to, aby uniknąć wielkich zgromadzeń.

Brak przejrzystości

Och! Przecież dali Ci mnóstwo ostrzeżeń!

Tak właśnie powiedział kolega z pracy mojej dziewczyny podczas jednego z dni w pracy z domu. Ich firma zapobiegawczo zamknęła biuro wiele tygodni temu i kontynuowała działalność kierując wszystkich do pracy zdalnej.

Zgadzam się z tym kolegą. Było mnóstwo sygnałów ostrzegawczych przed całkowitym zamknięciem gospodarki. Obawiając się najgorszego, powiększaliśmy sukcesywnie kilkutygodniowe zapasy  mrożonek i makaronu. Ciągle wydaje się, że to za mało, ale nie byliśmy kompletnie nieprzygotowani (to wyłącznie zasługa mojej dziewczyny).

Jednakże traktowanie tego, jako przejrzystości poczynań rządu, jest w najlepszym przypadku litościwe. To, że obawialiśmy się że rząd może podjąć drastyczne kroki, nie usprawiedliwia jego działań.

Czy obwinilibyśmy za bycie napastowaną, skąpo odzianą kobietę, która weszła do okrytego złą sławą baru dla motocyklistów? Niektórzy jej znajomi mogą kwestionować jej osąd, lecz jakie moralne prawo mają kompletnie obcy ludzie, aby ją zawstydzać? Czy zaczniemy ją pouczać i weźmiemy stronę gangu motocyklistów?

Co z ludźmi, którzy nie przygotowali się na zamknięcie gospodarki? Będziemy się z nich śmiać i zawstydzać tych, którzy nadal korzystają ze swojej wolnej woli? Czy machniemy ręką na ludzi, którzy z przyczyn ekonomicznych nie mają innego wyboru niż naruszenie godziny policyjnej? Czy obwinimy więźniów niesprawiedliwej wojny zamkniętych wbrew ich woli?

Poniżej, dla tych, którzy się z tym nie zgadzają i twierdzą, że rząd nie miał innego wyboru niż uczynić z nas więźniów we własnych domach, wszystko, co możemy zasadnie przypuszczać na podstawie ogólnodostępnych informacji:

1. Barbadoski rząd spotkał się z kilkoma właścicielami supermarketów i przedsiębiorstw, a urzędująca premier twierdzi, że strony doszły do jednogłośnego porozumienia, iż wielkie zbiorowiska ludzi przed supermarketami są ogromnym powodem do zmartwień.

Jeśli właściciele supermarketów i przedsiębiorstw byli tak jednogłośni i wszyscy byli tak bardzo zmartwieni, to dlaczego konieczne było, aby rząd nakazał wszystkim zamknąć działalność? Cały proces mógłby zostać przeprowadzony szybko i sprawnie bez oglądania się na zmieniające się z dnia na dzień zachcianki biurokratów.

Firmy prywatne zaczęły zamykać działalność jeszcze przed rządowym dekretem.Czy naprawdę trzeba nam nakazywać, abyśmy się izolowali w obliczu globalnej pandemii?

2. Ludzie są wściekli na tych, którzy naruszyli godzinę policyjną.

To, że ludzie nie przestrzegają godziny policyjnej wyłącznie udowadnia że małe, zdecentralizowane społeczności lepiej sprawdzają się w organizowaniu niż kilku centralnych planistów. Nie potrzebujemy dyktatury mówiącej nam, co mamy robić; w naszych sąsiedztwach sami jesteśmy w stanie lepiej się zorganizować.

Okolica, w której mieszkam, ma czat, na którym skutecznie informujemy się o wszelkich intruzach nawiedzających nasze osiedle. Jeśli tylko zjawi się ktoś podejrzany i zacznie się kręcić po ulicach zaglądając za płoty, można być pewnym, że wiele osób wszcznie alarm i ktoś zadzwoni na policję. Nasza mała społeczność sąsiedzka jak dotąd dba o wzajemną izolację znacznie lepiej niż jakikolwiek rządowy dekret.

Jeśli naprawdę obawiasz się zakażenia, musisz stać się dyktatorem na własnej posiadłości. Tam możesz rozszerzać swoje strefy izolacji tak daleko, jak tylko uważasz za stosowne i wszystkie problemy rozwiązują się same. Tysiące małych społeczności zawsze będą wiedzieć lepiej, co się sprawdza w ich kręgach, niż scentralizowany rząd.

Nawet w tak małych krajach jak Barbados podejście „jednakowego rozmiaru dla wszystkich” względem izolacji i przygotowań na pandemię nie jest najlepszą opcją.

Ludzie, którzy żyją samotnie na wsi nie muszą być więzieni we własnych domach, podczas gdy na gęsto zaludnionych osiedlach, sąsiedzi mogą mieć Ci coś do powiedzenia, jeśli zaczniesz dotykać wszystkiego w zasięgu wzroku.

3. Minister zdrowia i dobrego samopoczucia, JE ppłk Jeffrey Bostic, zapewniał barbadoskie media, że rząd ma przygotowaną wystarczającą liczbę placówek medycznych oraz respiratorów na wypadek najgorszego scenariusza przebiegu epidemii.

Większość kraju sama się izolowała zanim wprowadzono jakąkolwiek godzinę policyjną. Lecz niestety nie wszyscy mogą sobie pozwolić na luksus pracy z domu. Biorąc pod uwagę twierdzenia rządu, że jest w stanie poradzić sobie z epidemią o wielkiej skali, nie powinno być żadnego powodu do karania tych, którzy podejmą ryzyko i zdecydują, że będą dalej prowadzić normalne życie.

Zamiast tego, większość opinii publicznej wydaje się być zadowolona z masowego upadku małych firm i życia na zasiłku. Ludzie zawsze będą się zachowywać do jakiegoś stopnia nieodpowiedzialnie, ale czy naprawdę chcemy karać samych siebie za złe zachowanie innych osób?

Musi istnieć lepsze rozwiązanie.

Dlaczego, zamiast podlegać wymuszonym zamknięciom działalności, firmy nie stosują „ubezpieczenia pandemicznego”?

Niedawno pojawiła się wiadomość, że Wimbledon otrzyma 141 milionów dolarów z tytułu ubezpieczenia na wypadek pandemii. Nie zwróci im to wszystkich strat, a też nie każda firma jest w stanie zainwestować w ubezpieczenie pandemiczne. Wciąż jednak przedsiębiorstwa starają się słusznie postępować, gdy tylko się je do tego odpowiednio zachęci, i ubezpieczenie mogłoby dostarczyć ku temu motywacji.

Zakres ubezpieczenia pandemicznego przewiduje, że przedsiębiorstwa, jeśli pozostaną otwarte w czasie pandemii, są odpowiedzialne za wszelkie szkody poniesione przez klientów i pracowników. Firmy ubezpieczeniowe mogłyby zastrzegać, że wypłata odszkodowania zostanie wstrzymana jeśli dojdzie do zaniedbań, a także przeprowadzać testy, aby zapewnić bezpieczne środowisko pracy, prawdopodobnie znacznie skuteczniej niż rządowe organizacje, takie jak Inspektorat Sanitarny w Polsce. Właściciele sklepów spożywczych i innych przedsiębiorstw mogliby ustalić ze swoimi ubezpieczycielami, jakie działania są bezpieczne w przypadku wystąpienia pandemii. Powoli dążymy w stronę modelu sprzedaży z dostawą, wobec czego firmy ubezpieczeniowe mogłyby przystać na częściową wypłatę roszczeń (w miejsce powszechnych subwencji rządowych za pieniądze podatników), aby uzupełnić budżety płacowe małych firm, co uchroniłoby je przed bankructwem.

Koniec końców, rząd wycofał się ze swoich surowych zakazów

7 kwietnia, JE Santia Bradshaw zmieniła swój ton i ogłosiła, że sklepy spożywcze mogą być ponownie otwarte, lecz jedynie w trybie sprzedaży z dostawą i za odbiorem. Była to odpowiedź na „wątpliwości”, które narosły w ciągu dwóch i pół dnia z zamkniętymi sklepami.

Okazuje się, że 385 719 ludzi potrzebuje znacznie więcej niż suchego chleba i konserw, przynajmniej jeśli chcesz utrzymać wśród nich dobre nastroje.

Dyktatura nie jest najlepszym sposobem na poradzenie sobie z koronawirusem na Barbados. Właściciele małych firm i społeczności sąsiedzkie udowadniają, że są znacznie bardziej skuteczni w zaspokajaniu ludzkich potrzeb, podczas gdy polityczne zagrania pod publiczkę w lokalnych serwisach informacyjnych nie rozwiązują żadnych naszych problemów.

Gospodarka nie jest losowym eksperymentem, który można wystawić na najgorsze i zdemolować. Gospodarka to my, i nie potrzebujemy, aby ktokolwiek nas zmuszał do właściwego postępowania.

Koronawirus nie jest jedynym nieszczęściem: bezrobocie, przestępczość i samobójstwa stanowią nie mniejsze zagrożenie i wszystkie one rosną podczas kryzysów gospodarczych. Każde z nas musi samo zadecydować, co jest najlepsze dla naszych rodzin i społeczności. Bowiem urzędnicy za biurkami dowiedli już, że są katastrofalnie nieskuteczni.

Autor: Sam Spence
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Łukasz Frontczak

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.