A więc stało się

Dorwały mnie Standardy Społeczności Facebooka. A tak po prawdzie to ludzie, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem, czyli firmowy produkt edukacji publicznej.

FB doczepił się do jakiegoś mojego komentarza na jednej z zamkniętych grup, ponieważ zgłaszający i moderator nie wiedzą, co to parafraza oraz, że aby móc coś skrytykować, trzeba napisać, co się krytykuje.

Możliwość odwołania się wygląda tak, że możesz nacisnąć jedynie „Nie zgódź się” bez podania uzasadnienia. A zatem polityka Facebooka w zakresie dochodzenia, osądzenia i odwołania od wyroku jest sprzeczna z jakimikolwiek standardami, które powinny obowiązywać dla tego typu procesów.

To bardzo źle, zwłaszcza jeśli osądza się wypowiedzi na podstawie dokumentu nazwanego „Standardami”. Doprawdy osobliwe to Standardy. Rozumiem, że te braki mogą wynikać z przyczyn technicznych, a więc konieczności zatrudnienia większej ilości pracowników o wyższych kompetencjach. Jeśli jednak chce się rzetelnie egzekwować jakieś standardy to trzeba się liczyć z takim kosztem.

A teraz perspektywa, która jest mniej przyjemna. Facebook może tak robić, ponieważ ani ja, ani Ty, ani nasi znajomi nie jesteśmy klientami Facebooka. Portal ten chwali się od lat, że „To jest (i zawsze będzie) darmowe”. Jednakże, jak mawiał Milton Friedman, nie ma „darmowych obiadów”. Wszystko wiąże się z jakimś kosztem, pytanie jednak kto, w jaki sposób i za co płaci.

W przypadku Facebooka grupa płatników jest dwojaka i wzajemnie się uzupełniająca. My, zwykli użytkownicy, płacimy za dostęp do Facebooka swoimi danymi (tymi, które wykorzystywała m.in. Cambridge Analityca). Te dane to prawdziwy produkt, który jest sprzedawany za niemałe pieniądze reklamodawcom. A na czym zależy reklamodawcom? Głównie na tym, aby ich reklamy nie pojawiały się w towarzystwie treści, które wywołują powszechną niechęć i odrazę lub są kontrowersyjne. Stąd wymyślono Standardy Społeczności, czyli uznaniowy, wspierany przez boty, system weryfikacji treści zamieszczanych przez użytkowników. A jako, że użytkownik jest de facto produktem, to można z nim postępować znacznie mniej delikatnie niż gdyby był klientem.

Od lat trwa debata jak naprawić tę sytuację. Niektórzy sugerują, że sprawą powinny zająć się rządy państw narodowych, które legislacją wymuszą bardziej „uczciwe” traktowanie użytkowników. Jednakże jest to droga na manowce, która może sprawić więcej złego niż dobrego.

Rozwiązanie jest tak naprawdę jedno. Jeśli chcemy korzystać z medium społecznościowego, które będzie zorientowane na użytkownika, Facebook musi stać się płatny. Dopiero wtedy staniemy się pełnoprawnymi klientami i moderacja portalu będzie musiała zacząć dogadzać nam w ramach Standardów, a nie reklamodawcom.

Tylko czy użytkownicy, po tym jak od ponad dekady są rozpieszczani „darmowością” mediów społecznościowych, zechcieliby płacić? Czy Wy byście zapłacili za abonament na Facebooka, tak jak płacicie np. za Netflixa?

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.