András Tóth – W czasach pandemii potrzebujemy więcej wolnego handlu, a nie mniej

Wiele osób wykorzystuje kryzys związany z koronawirusem do obwiniania wolnego handlu za panującą epidemię. Oczywiście nie brakuje przy tym osób, które opowiadają się za autarkią, zamknięciem granic i produkcją wszelkich dóbr lokalnie.

Jednak od zarania dziejów ludzie żyją w świecie opartym na handlu pomiędzy różnymi społecznościami.

Na przykład 8 tysięcy lat temu odbywał się ożywiony handel lapis lazuli – półszlachetnym, niebieskim kamieniem – pomiędzy ludami żyjącymi w rejonie dzisiejszego Afganistanu a pierwszymi społeczeństwami agrarnymi Mezopotamii z terenów obecnego Iraku. Lapis lazuli był jednym z najważniejszych symboli wysokiego statusu społecznego.

5 tysięcy lat temu Ötzi (zwany „człowiekiem lodu”) został zabity w Alpach na terenie dzisiejszej Austrii. Niósł ze sobą ciupagę wykonaną z miedzi wydobytej w południowej Toskanii na Półwyspie Apenińskim.

W I wieku n.e. Pliniusz Starszy, doradca rzymskiego cesarza Wespazjana, żalił się swojemu władcy, że poprzez handel z Indiami Rzym był w szybkim tempie drenowany z cesarskiego złota w zamian za pełne przepychu, chińskie towary takie jak jedwab i inne bibeloty. Opublikowane wspomnienia o Chinach autorstwa Marco Polo zainspirowały kilka pokoleń odkrywców do odnajdywania dróg ku krainie bajecznych bogactw. Kolumb przypadkowo odkrył Amerykę, gdy poszukiwał zachodniej przeprawy do Chin przez Atlantyk.

Lecz to nie tylko kwestia handlu namacalnymi dobrami. Przez wieki niezliczona ilość ludzi ze względów religijnych podejmowała się podróży do takich świętych miejsc jak Santiago de Compostela w Hiszpanii, Mekka w Arabii Saudyjskiej czy Tybet.

Inni z kolei podróżowali dla zabawy, z ciekawości lub z potrzeby zdobywania wiedzy i dokonywania odkryć.

Niektórzy ludzie wyruszali w podróż pieszo, konno lub na pokładzie statku, ponieważ w ich rodzinnych stronach nie było dla nich miejsca bądź byli prześladowani i poszukiwali nowych ziem, na których mogliby się osiedlić. Bywali też i tacy, którzy podejmowali się wędrówki celem żerowania na obcych ludach.

Wolny handel i dobrowolne relacje pomiędzy wioskami, miastami i krajami są częścią naszej ludzkiej natury, nie zaś jedynie szczególną cechą naszych czasów. Nie jest to również „pogoń za zyskiem”, jak zwykło się często mawiać.

Oczywiście wiele realnych przeszkód ogranicza te wzajemne relacje. Brak wiedzy i umiejętności technicznych bardzo długo ograniczały głębię i skalę handlu oraz podróży. Nie ma przypadku w tym, że śmiertelne epidemie wielokrotnie czyniły olbrzymie szkody w starożytnych społeczeństwach. Dżuma Justyniana, która w VI wieku n.e. zabiła od 1/3 do połowy ludności, zakończyła odnowę Cesarstwa Bizantyńskiego pod panowaniem cesarza Justyniana. W Europie dżuma dymienicza z 1347 roku (tzw. czarna śmierć) spowodowała ogromną zagładę w najbardziej rozwiniętych częściach kontynentu, zabijając aż połowę jego ludności. Podobnych przypadków w historii ludzkości jest niezliczenie wiele. Nowy koronawirus jest zaledwie jednym z nich.

Jednakże istnieje duża różnica pomiędzy poprzednimi epidemiami a obecnym wybuchem epidemii COVID-19. Ten wirus zaatakował ludzkość w stosunkowo wolnym świecie. Żyjemy dziś w otoczeniu, które na wiele sposobów cieszy się większą wolnością gospodarczą. To stan rzeczy, którego źródła można odnaleźć cofając się przynajmniej do XVIII wieku.

Wolny handel i zniesienie prawnych ograniczeń gospodarczych pozwoliło zwykłym ludziom – a nie tylko bogaczom, jak w wiekach ubiegłych – na poprawę ich bytu albo pod względem materialnym, albo na inne sposoby dzięki wymianie handlowej. W świecie swobody handlu taki rzemieślnik jak George Stephenson, który główkował nad problemami technicznymi, mógł stać się wynalazcą parowozu, a bystry i utalentowany telegrafista, jakim był Thomas Alva Edison, mógł stać się jednym z najbardziej szanowanych wynalazców na świecie oraz założycielem Edison General Electric, które po fuzji zmieniło nazwę na General Electric.

To dzięki tej wolności myśli i działania mamy dziś znacznie większy dostęp do zasobów niezbędnych w leczeniu chorób i ich zapobieganiu, włączając w to COVID-19.

Z tej lekcji musimy się nauczyć, że to nie handel zawiódł w dostarczaniu niezliczonych korzyści, lecz wiele rządów, które zareagowały zbyt późno, a gdy już to zrobiły, uczyniły to w sposób destrukcyjny. Chiny ukrywały informacje o nowej epidemii. Na całym świecie państwowe systemy ochrony zdrowia również spisały się kiepsko w odpowiedzi na nagłą sytuację. Włochy są najlepszym przykładem tego zaniedbania, podczas gdy południowokoreański system opieki medycznej, jako jeden z najbardziej urynkowionych na świecie, postępował najbardziej efektywnie w walce z wirusem dzięki swojej elastyczności.

Autarkia oferuje niewiele rozwiązań. Potrzebujemy więcej wolności, aby umożliwić międzynarodową współpracę badawczą na wypadek epidemii. Potrzebujemy więcej rynku, aby opracować elastyczne systemy ochrony zdrowia, które będą służyć klientom – czyli pacjentom – a nie wyłącznie wykonywać rządowe rozporządzenia.

Tym, czego nie potrzebujemy, są rządy, które zatajają informacje, a potem w panice i na ostatnią chwilę zarządzają pochopne zamknięcia całych państw, tym samym odcinając miejscową ludność od wytwarzanych na całym świecie, podstawowych dóbr i usług.

Autor: András Tóth
Źródłomises.org
Tłumaczenie: Łukasz Frontczak
Tekst w języku polskim został pierwotnie opublikowany przez Stowarzyszenie Libertariańskie.