Wszystkie pytania o „Wiosnę Biedronia”

Wszyscy mówią o Robercie Biedroniu i jego nowej partii. Jednakże mało kto zadaje dobre pytania o ten projekt.

Jak sfinansowano powstanie partii?

Gdy Robert Biedroń zapowiedział stworzenie nowe ruchu politycznego w mediach ogólnopolskich pojawiło się mnóstwo artykułów na ten temat. Ugrupowanie byłego posła Ruchu Palikota zaczęło się w społecznej świadomości rodzić w czasie, gdy „Gazeta Wyborcza” szykowała się do ujawnienia tzw. „Taśm Kaczyńskiego”. Gdy je opublikowano, od razu dziennikarze zaczęli powielać zarzut nielegalnego finansowania partii poprzez afiliacje prezesa PiS ze spółką Srebrna. Gdy w tych samych dniach Robert Biedroń pochwalił się, że środki na konwencję nowej partii zebrał poprzez dochody ze sprzedaży gadżetów w swoim sklepie internetowym oraz datków na konto Instytutu Myśli Demokratycznej (jest to fundacja, której fundatorem jest Biedroń), nie było żadnej reakcji.

Jak jednak wskazał redaktor Marcin Dobski z redakcji PolskieRadio24.pl, „(d)ziałalność sklepu Roberta Biedronia, którego asortyment promuje jego politykę, jest podstawą dla Państwowej Komisji Wyborczej do odrzucenia sprawozdania finansowego partii.”. Dziennikarz powołuje się na podobną sprawę, która miała miejsce w przypadku partii KORWiN. Na stronie internetowej tego ugrupowania był promowany sklep z gadżetami, które reklamowały partię. PKW uznała, że choć partia nie prowadziła tej działąlności, ani nie korzystała z jej dochodów, to przyjęła od sklepu „wartości niepieniężne” w postaci promocji, co jest niezgodne z art. 25 i 49c Ustawy o partiach politycznych.

W przypadku KORWiN-y udało się przed sądem wybronić utrzymanie subwencji budżetowej, którą partia otrzymała dzięki przekroczeniu progu 3% w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. Jednakże sprawa finansowania partii Biedronia wydaje się być poważniejsza. Lider sam bowiem w wywiadzie prasowym przyznał, że konwencja partii „Wiosna” vel „Wiosna Biedronia” została zorganizowana dzięki dochodom ze „Sklepu Roberta” i środkom Fundacji. A więc mowa tutaj o przekazywaniu i przyjmowaniu środków finansowych na rzecz ugrupowania, a nie tylko niezbyt ostro zdefiniowanych „wartości niepieniężnych”.

Biedroń i jego środowisko zaczęli się gęsto i niezbyt spójnie tłumaczyć. Działacze rozpoczęli kampanię prostowania słów lidera. Już nie sklep i fundacja, lecz datki sympatyków na konto partii miały pomóc w sfinansowaniu konwecji. Czyli imprezy, na którą biedroniści wydali podobno „pół bańki” (pół miliona złotych).

Powstaje więc słuszne pytanie, jakim cudem partia, która dopiero co powstała, zebrała takie środki? Okazuje się, że nowe ugrupowanie Biedronia nie jest wcale takie nowe. Już w zeszłym roku powstała bowiem partia Kocham Polskę, którą dziś Robert Biedroń chce przetransformować na „Wiosnę Biedronia”.

Czy nazwa nie wprowadza czasem w błąd?

W momencie pisania tego tekstu – zgodnie z ustaleniami portalu Polskieradio24.pl – w Sądzie Okręgowym w Warszawie czekają na rozpatrzenie dwa wnioski o zmianę nazwy partii Kocham Polskę. Jeden, złożony pod koniec grudnia zeszłego roku, wnosi o zmianę nazwy na „Wiosna”. Następny, ze stycznia, zawiera już jednak nazwę „Wiosna Biedronia”. Nazwa jest chwytliwa i pozytywnie się kojarzy. Problem jednak tkwi w tym, że w Polsce jest już jedna popularna i duża organizacja o takiej nazwie. Jest nią Stowarzyszenie „Wiosna”, które organizuje akcję charytatywną „Szlachetna Paczka”. „Wiosna Biedronia” jest zatem daleka od oryginalności.

Poza tym, nowa nazwa zaczęła już funkcjonować w obiegu medialnym i sondażowym. Tym samym nie tyle już sama nazwa, co media i sondażownie ją wymieniające, wprowadzają społeczeństwo w błąd. Formalnie bowiem nie istnieje partia „Wiosna Biedronia”, ani nawet „Wiosna”.

Jak to się stało, że zupełnie nowa partia ma 14 procent poparcia?

Istnieje wiele tajemnic wszechświata. Są to m.in. hipoteza Riemanna, ciemna materia czy ponad 10 procent w sondażach dla wybranych, nowych polskich partii politycznych tworzonych tuż przed wyborami parlamentarnymi. Ruch Palikota, .Nowoczesna, Kocham Polskę a.k.a. „Wiosna Biedronia”. Wszystkie te partie łączy sondażowy cud. Nim zaczęły działać, mieć strukury i istnieć w społecznej świadomości już mogły liczyć mandaty w Sejmie i rozmyślać o potencjalnych koalicjach.

Takie sondaże budzą oczywiście wątpliwości. Zwłaszcza, gdy doradcą lidera nowej partii jest facet, który jest powiązany z jedną z tych sondażowni. Nakazuje to zadać pytanie czy aby na pewno badania opinii społecznej są przeprowadzone rzetelnie.

Przyjrzyjmy się sondażowi IBRiS-u dla „Rzeczpospolitej” z 7-8 lutego 2019 roku. Respondenci zostali najpierw standardowo zapytani, na kogo oddaliby swój głos. Potem pojawiło się pytanie, jak by zagłosowali, gdyby lista wyglądała inaczej. Jedyną różnicą było dodanie „Wiosny Biedronia” w miejsce TERAZ! Ryszarda Petru. Ugrupowanie Biedronia nagle zgarnęło 16,2 procent…

Czy partia Biedronia to alternatywa dla PiS?

Niezależnie od tego czy sondaże są pewnym rodzajem samospełniającej się przepowiedni czy faktem to, jeśli im wierzyć, „Wiosna Biedronia” dysponuje siłą zdolną przemeblować parlament. Lecz nie w takim kierunku, jakby niektórzy sobie tego życzyli. Sondaże wskazują bowiem, że biedroniści nie są zagrożeniem dla obozu PiS i Zjednoczonej Prawicy. Zgodnie z analizą przedstawioną na Twitterze przez psefologa Marcina Palade, na wejściu Biedronia do parlamentu tracą głównie PO, PSL, .Nowoczesna i Razem. Takie przetasowanie daje również PiSowi szansę na uzyskanie bezwzględnej większości.

No ale przecież Biedroń będzie w opozycji, prawda? Otóż, niekoniecznie. Od samego początku biedroniści atakują zaciekle Platformę Obywatelską. Natomiast pod względem programowym jest im zdecydowanie bliżej do partii Kaczyńskiego. Początkowo może to dziwić. Prawo i Sprawiedliwość i zadeklarowany homoseksualista? To się nie dodaje. Jeśli jednak odrzucimy kwestie obyczajowe i ustrojowe (tutaj są wyraźne różnice) i skupimy się na gospodarce to możnaby zamiast „Wiosny” rozważyć nazwę „PiS-BiS”, czyli „Prawo i Sprawiedliwość – Biedroń i Spółka”.

Czy obietnice Biedronia są realne?

Biedroniści są w kwestiach gospodarczych nawet jeszcze bardziej socjalni (żeby nie powiedzieć socjalistyczni) i radykalni niż PiS. Szeroką analizę postulatów „Wiosny Biedronia” poczynił członek wspierający Stowarzyszenia Libertariańskiego, Jacek Sierpiński. Tutaj możecie przeczytać cały tekst. Gorąco polecam, bo to dobra analiza jest. :)

Natomiast jeśli szukacie szybkiej odpowiedzi na zadane w podtytule pytanie, oto i ona. Nie, obietnice Biedronia nie są realne. Zakładane przez niego oszczędności i nowe wpływy do budżetu są sporo mniejsze niż nowe wydatki.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.