Warto obejrzeć #1: Er ist wieder da

Wielu ludzi zastanawia się jak to możliwe, że taki potwór i tyran jak Adolf Hitler doszedł do władzy i zdobył poparcie, które zaprowadziło Niemców do samodestrukcji i zagłady. Jak można było uwierzyć w te wszystkie nazistowskie brednie? Jak to świadczy o tamtych ludziach i czemu byli aż tak głupi?

Znacznie ciekawsze pytanie brzmi jednak czy tyran w typie Hitlera mógłby odnieść sukces w dzisiejszych czasach, kiedy pamięć o nazistowskich zbrodniach wciąż jeszcze jest świeża, a wszystkim się wydaje, że odpowiedź na to „absurdalne” pytanie brzmi: NIE.

Takie pytanie postawił Vermes Timur, autor książki pt. „Er ist wieder da” na podstawie której powstał w 2015 roku film o tym samym tytule. A w nim widzimy prawdziwego Hitlera we współczesnych Niemczech. Ten znienawidzony antybohater historii zostaje wystawiony na próbę nowoczesnych, podobno wolnych od bestialskiej ideologii czasów. Stopniowo odkrywana jest moralna kondycja dzisiejszych Niemców. Poglądy nazistowskiego potwora zostają umiejscowione również w kalejdoskopie aktualnych problemów politycznych i społecznych, o których debatuje się obecnie za Odrą. Czy jednak ktokolwiek byłby w stanie się z Hitlerem zgodzić? W filmie obserwujemy próbę odpowiedzi na to pytanie.

UWAGA! Poniższa część zawiera spoilery. Zalecam lekturę po obejrzeniu filmu.

Chyba najsłabszą częścią zarówno filmu, jak i ksiażki na podstawie której nagrano tą adaptację jest określenie ich jako satyry i komedii. W ten sposób odbiorca może lekceważyć wagę najważniejszych pytań podnoszonych w przedstawionej historii, a także udzielonych na nie odpowiedzi. A te są po prostu przerażające. Jeśli jest to satyra, to najczarniejsza z możliwych.

Podczas pobytu we współczesności Hitler wygłasza swoje poglądy jako gwiazda komediowego TV-show. Słowa Hitlera, którego wszyscy uznają za przebierańca, traktowane są jako żart. Fuhrer staje się rozpoznawalny, lubiany, jego wystąpienia komentują szeroko internauci i vlogerzy. Jeden z nich mówi: „Trochę nie wiadomo czy brać to na serio, czy się z tego śmiać, bo tematy, które porusza są poważne. I ma on trochę racji„. Inna vlogerka zauważa: „Nie należy tego bagatelizować. Dawniej też dużo mówił i w dużej mierze zrealizował swoje zapowiedzi. Ja w każdym razie nie wiem czy to było dobre czy złe.„. Następny zauważa: „Smutne, że kiedy mówi te rzeczy nie mija się z prawdą.„. I kolejny: „Chce zostać kanclerzem czy gwiazdą YouTube’a? Ma oba talenty.„.

Hitler podróżuje też po kraju. Spotyka się z ludźmi. Znajduje wśród nich aprobatę nawet dla takich kwestii jak założenie obozów pracy. Niemcy z jednej strony się śmieją z najnowszego celebryty, z drugiej przyznają Hitlerowi rację. Chcą, aby państwo zajęło się jeszcze bardziej ich problemami.

Ale spokojnie, to tylko satyra, prawda? Niestety, ta „czarna komedia” – jeśli się dobrze zastanowić – ma wiele wspólnego z dzisiejszą rzeczywistością. Nie tylko niemiecką, ale również polską, a nawet europejską (amerykańską w pewnej mierze również). Czego dziś chcą mieszkańcy świata Zachodu? W przerażającej większości postulują to samo co fikcyjny Hitler. Poddają się kolektywistycznej filozofii, która prowadzi ich wprost w kierunku antywolnościowych ideologii. I choć czasami nie postulują tego wyraźnie lub tego sobie nie uświadamiają, to społeczeństwo, którego by chcieli jest społeczeństwem etatystycznym, socjalistycznym, faszystowskim, nazistowskim czy też komunistycznym. Z jednej strony ochoczo korzystają ze wszystkich udogodnień jakie przyniósł im kapitalizm i leseferyzm, z drugiej żądają od państwa kolejnych praw i regulacji, kolejnych kroków ku zniszczeniu wolności. Z jednej strony mówią, że wolność jest nam wszystkim potrzebna – wolność słowa, wolność zgromadzeń, wolność dla homoseksualistów, ale jest to wolność tylko dla wybranych grup. Podczas gdy innym grupom: przedsiębiorcom, ludziom sukcesu, niezależnym jednostkom chcą ją odbierać. Zachwalają podróże bez paszportów, ale na niektórych granicach chcieliby stawiać mury, aby nie przecisnęła się przez nie żadna jednostka, którą oni uważają za gorszą. A jednocześnie proszą rząd o wsparcie dla lokalnych miernot, których nie stać na nic więcej ponad codzienną wycieczkę do sklepu po kolejną butelkę wina. Proszą rząd o wsparcie dla kultury, która staje się w ten sposób zależna od państwowych płatników i promuje antyludzkie wartości lub w ogóle unika jakiejkolwiek tematyki, sprowadzając się do bezmyślnej rozrywki lub płytkich problemów egzystencjalnych; albo nie przedstawia nawet żadnych wartości.

„Er is wieder da” to opowieść, która przedstawia hipotetyczne zderzenie dzisiejszej rzeczywistości z twórcą nazizmu. A przed odbiorcą świadomym obecnej, prawdziwej kondycji moralnej i intelektualnej Zachodu odsłania przerażający fakt, że do nazizmu lub innej zbrodniczej w swej implikacji ideologii jest nam bliżej niż komukolwiek się wydaje. I dzieje się to nie tyle za przyzwoleniem co za prośbą mas, które dryfują wprost w objęcia zła. „Er ist wieder da” ostrzega nas, że wróg nie zginął w 1945 ani nie rozpadł się wraz z murem berlińskim. On czyha i sami zwabiamy go pod nasze zachodnie strzechy.

Autor: Łukasz Frontczak
Licencja tekstu: cc-by 3.0
Licencja zdjęcia: cc0
Licencja video: Standardowa licencja YouTube/Constantin Film

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s