Ekonomia i globalne ocieplenie, czyli co Al Gore, Chińczycy i amerykański rynek nieruchomości mówią nam o klimacie

Niedawno skończyłem czytać wspaniałą książkę autorstwa Johna Tamny’ego, która została wydana w Polsce pod tytułem Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę. Autor w fantastyczny sposób opowiada o ekonomii posługując się licznymi przykładami działania jej praw w praktyce. Jest to książka, którą można swobodnie zaliczyć do pozycji obowiązkowych tuż obok Ekonomii w jednej lekcji Henry’ego Hazlitta, a także Ekonomii dla normalnych ludzi Gene’a Callahana. Jednakże książka ta ma pewną wadę.

Abstrahując od tego w jaki sposób książka Tamny’ego została wydana w Polsce [1], autor nie uniknął pewnego popularnego błędu w rozumowaniu, który nawiedza wielu orędowników wolności. Chodzi tu konkretnie o trzy strony zawarte w rozdziale 17 pod tytułem „Niezależność energetyczna, podobnie jak globalne ocieplenie, to koncepcje paraliżujące gospodarkę”.

Tamny dość autorytatywnie stwierdza: „Nie jestem naukowcem, natomiast lepiej niż inni potrafię odczytywać sygnały rynkowe, będące rezultatem analizy wszelkich dostępnych na świecie informacji. Dość wyraźnie wskazują one, że obawy o ,,globalne ocieplenie” są mocno przesadzone” [2]. Jako dowód przytacza ceny nadmorskich nieruchomości w Miami, Los Angeles czy na Manhatannie (np. Chińczycy wydający tam miliony na zakup budynków), a także fakt, iż niektóre osoby alarmujące o problemie globalnego ocieplenia (np. Al Gore) same posiadają domy w przybrzeżnych miejscowościach. Jak stwierdza Tamny, „rynek (…) sugeruje , że ,,nauka”, na której oparto owe katastroficzne scenariusze (podniesienie poziomu mórz i oceanów – przyp. mój ŁF), to czysty nonsens”[3].

Zatrzymajmy się na chwilę przy tych twierdzeniach Johna Tamny’ego, który bez wątpienia jest znakomitym ekspertem w dziedzinie ekonomii. Zastanówmy się, co ekonomia mówi o klimacie. Przede wszystkim musimy pamiętać o pewnej prawidłowości, którą wskazuje sam John Tamny na kartach swojej wspaniałej książki. Do ekonomii nie można zastosować metod badawczych, które świetnie służą np. fizyce lub chemii. O ile atom pozostaje atomem i zawsze „zachowuje” się tak samo, o tyle ludzkie działanie jest nieprzewidywalne. To działa również w drugą stronę. Metod badawczych ekonomii nie można zastosować do klimatologii, która choć nadal skrywa przed nami wiele tajemnic to jest bezwątpienia nauką ścisłą, którą można oprzeć na pewnych modelach.

To, co ekonomia mówi nam o globalnym ociepleniu to fakt, iż obecnie wielu ludzi nie dostrzega zagrożenia w ociepleniu klimatu. Podejmują masowo decyzje konsumpcyjne i inwestycyjne, które nie uwzględniają przyszłych zmian klimatycznych. I jest to jedyna informacja, której na tą chwilę udziela nam ekonomia w kwestii globalnego ocieplenia. Wnioski Tamny’ego trącą „zgubną pychą rozumu”.

Dalej Tamny pisze, że „(j)eżeli okaże się, że rynki mylą się co do zmian klimatycznych, ich uczestnicy szybko zrewidują swój kurs, tak jak czynią to od zawsze” [4]. Problem jednak tkwi w tym, że jest wielu ludzi, którzy – tak jak John Tamny – autorytatywnie formułują przekaz mówiący o tym, że temat globalnego ocieplenia jest „przesadzony”. I, niestety, wielu ludzi ufa bardziej im niż klimatologom, którzy są zgodni co do faktu, iż obecnie mamy do czynienia z globalnym ociepleniem, a 99 procent z nich zgadza się, że winę za ten stan ponosi człowiek i jego działalność. Rynek mówi nam, że w kwestiach klimatycznych ludzie są bardziej skłonni uwierzyć „wioskowym znachorom” niż „dyplomowanym lekarzom”. To wszystko opóźnia prawidłową reakcję ludzi na wolnym rynku, która jest i tak utrudniana przez wszędobylskie łapy światowych rządów, które bawią się w subsydia na zieloną energię czy też handel emisjami dwutlenku węgla.

Tamny sugeruje, że rynek zareaguje na problem globalnego ocieplenia, gdy podniosą się poziomy mórz i oceanów. Jednakże w chwili nadejścia katastrofy będzie już za późno, aby jej zapobiec. I niewiele w tej sytuacji pomoże zielona technologia sprowadzana z Chin, co stanowi kolejną – zaskakująco życzeniową, jak na autora, który przekonuje na kartach swojej książki, że przyszłość gospodarcza jest nieprzewidywalna – sugestię, która podważa naukowe fakty poprzez próbę rozstrzygnięcia problematyki klimatologicznej za pomocą badań ekonomicznych. Tyle tylko, że jak wspomniałem wcześniej, nie ma to żadnego sensu ani uzasadnienia. Ekonomia mówi nam jedynie co robią ludzie. A smutna konstatacja jest taka, że większość ludzi lekceważy zagrożenie jakim jest ocieplenie klimatu [5].

Cóż to jednak oznacza w praktyce? Co z tym zrobić? Najwyraźniej rynek nie działa!

Otóż, rynek działa. Jednakże jego reakcja jest mocno opóźniona. Wpływają na to wspomniane już wczesniej osoby, które autorytatywnie orzekają przed szeroką publicznością, że globalne ocieplenie to bzdura [6], a także działania rządów na całym świecie. Wielce prawdopodne, iż subsydia na zieloną energią przyczyniają się do znacznego spowolnienia spadku cen w tym sektorze. Niewiele też pomagają limity emisji dwutlenku węgla, które nie dość, że jak każda inna regulacja po prostu nie mogą działać, to na dokładkę utworzono z nich dochodowy biznes polagający na międzypaństwowym handlu nimi. Wspomnieć należy również o antyatomowej histerii, która panoszy się zarówno w gabinetach politycznych, jak i wśród potencjalnych inwestorów, o prostych ludziach nie wspominając. Z polskiej perspektywy też nie mamy lekko. Z jakiegoś powodu – nawet w środowisku wolnościowym – panuje niemal mistyczna wiara, że polska gospodarka musi być oparta na węglu. I zapewne taki stan potrwa jeszcze długo, czemu sprzyja szereg czynników; począwszy od upaństwowionego sektora wydobywczego i energetycznego, poprzez antyatomową histerię, a na bardzo niekorzystnych ograniczeniach dotyczących elektrowni wiatrowych skończywszy [7].

Jedyną receptą na rozwiązanie problemu jest wycofanie się wszystkich państw z nieskutecznych programów walki z ociepleniem klimatu, a także umożliwienie prawdziwym ekspertom zabrania stanowczego głosu i publicznego przedstawiania dowodów (Drogie media! To powinna być Wasza najważniejsza misja, apeluję o to!). Jednocześnie eksperci w dziedzinie klimatologii, którzy nawołują rządy do podjęcia działań, powinni zrozumieć, że jest to droga, która prowadzi na manowce i rząd jest ostatnią instytucją, której potrzebujemy w walce z ociepleniem klimatu.

Autor: Łukasz Frontczak
Licencja tekstu: cc-by 3.0
Licencja zdjęcia: cc0/pixabay


PRZYPISY

[1] Niestety, jak zwykle pozycja wydana przez wydawnictwo Fijorr Publishing nie spełnia moich oczekiwań. Do tradycyjnych już mankamentów, takich jak błędy w druku czy niska jakość papieru, należy zaliczyć również koszmarne moim zdaniem tłumaczenie tytułu. W oryginale brzmi on Popular Economics. What the ROLLING STONES, DOWNTON ABBEY, and LeBRON JAMES can teach you about economics. Tytuł odnoszący się do szeroko rozumianych ikon popkultury jest zwyczajnie chwytliwy, co mogło wpłynąć na dobre wyniki sprzedaży w USA. Tymczasem z jakiegoś powodu polski wydawca zrezygnował z tego atutu. Zaproponowany został natomiast nudnawy polski tytuł. Jego treść średnio zachęca do sięgnięcia po książkę Tamny’ego, również dlatego iż odbiega nieco od treści. Bo choć autor rzeczywiście mówi o tym jak rząd psuje gospodarkę, to centrum jego uwagi pochłaniają słynne postacie sportu, kultury i biznesu. O ekonomii, która jest nauką o ludzkim działaniu, najlepiej świadczą działania poszczególnych jednostek. I to właśnie czyni tę książkę wyjątkową, a jednocześnie bardzo inspirującą i angażującą dla czytelnika.

[2] J. Tamny, Ekonomia zdrowego rozsądku, czyli jak rząd psuje gospodarkę, Fijorr Publishing, Warszawa 2016, s. 230

[3] Tamże, s. 231

[4] Tamże.

[5] O zagrożeniach płynących z globalnego ocieplenia można się dowiedzieć więcej na youtube’owym kanale Uwaga! Naukowy Bełkot. W filmiku pt. „Gorąca kwestia – czyli kto/co zmienia nam klimat? | Słowo na sobotę #40 (S02E08)” autor (naukowiec) prezentuje w strawnej dla laika pigułce czym jest ocieplenie klimatu, jakie niesie za sobą zagrożenia oraz co jest jego przyczyną. Warto nadmienić, że informacje przekazywane w tym filmiku (jak również innych dostępnych na wspomnianym kanale) są oparte na publikacjach naukowych. Jeśli jest z jakiegoś powodu inaczej, prowadzący o tym rzetelnie uprzedza.

[6] John Tamny, Janusz Korwin-Mikke, Nigel Farage – to tylko trójka (kolejność przypadkowa) moich faworytów w wyścigu o ostatnią w historii Nagrodę Darwina, a jest ich więcej; sporo więcej.

[7] Rozwój sektora energii wiatrowej w Polsce ograniczają zarówno przepisy dotyczące zakazu budowy farm wiatrowych w określonych miejscach (patrz Ustawa krajobrazowa), jak i ścisłe regulacje dotyczące dystrybucji prądu. Jeżeli bowiem ktoś ma wiatrak, który produkuje więcej prądu niż zużywa jego właściciel, to nie może on sprzedać tej nadwyżki sąsiadowi po atrakcyjnej dla obu stron cenie. Rząd zmusza takie osoby do sprzedaży energii państwowym firmom energetycznym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s