Biblioteka miliardów dzieł i użytkowników, czyli wybieram Creative Commons

Dostęp do dóbr kultury nigdy nie był łatwiejszy. Jesteśmy wyposażeni w narzędzia, które umożliwiają szybkie odnalezienie i dotarcie do niemal dowolnej książki, filmu, piosenki czy gry komputerowej. I nie musimy w tym celu wychodzić z domu. Siedząc jedynie przed monitorem komputera, lub nawet trzymając w ręce smartfona, możemy zapoznać się z dowolnymi dziełami i oddać czczej rozrywce (lub edukacji). Czy to nie wspaniałe? W XXI wieku, dzięki Internetowi, otworzyły się niesamowite możliwości szerzenia wiedzy i kultury na nieznaną wcześniej skalę.

Według danych, które – notabene – znajdziecie w Internecie, 3 miliardy ludzi ma dostęp do Internetu. Oznacza to, iż około 40 procent naszej populacji może zapoznawać się cyfrowo z treściami, które przeważnie w warunkach „analogowych” są dla większości z nich trudno dostępne, a czasami nawet całkowicie niedostępne.

Nietrudno sobie wyobrazić jaki potencjał intelektualny niesie to za sobą.

Jednakże wśród tych 3 miliardów ludzi znajdują się i tacy, którzy chcą aby informacja była mniej dostępna lub ograniczona. I w tym celu stosowane są różne triki. Pierwszym z nich jest płatność za dostęp do treści. Nie ma w tym nic złego, jest to sposób na dostarczenie klientowi bezpiecznego, wysokiej klasy produktu cyfrowego. Dobrym przykładem są tutaj platformy sprzedaży gier komputerowych takie jak Origin czy Steam. Są to narzędzia, które umożliwiają natychmisatowy dostęp do gry za opłatą. I wielu ludzi bardzo chętnie płaci, choć mogłoby się wydawać, że tego rodzaju biznes nie ma szans w starciu z sieciami torrentów, gdzie można pobrać gry bez opłat. Jest to przykład na pozytywne ograniczenie dostępu do produktu cyfrowego.

W tych ograniczeniach przeważają jednak przykłady negatywne. Mam tutaj na myśli sytuacje, w których dąży się do usunięcia informacji cyfrowych. Są to działania autorów i reprezentujących ich zarządców praw własności intelektualnej skupione na eliminowaniu szeroko pojętych utworów. I, co istotne, prawo stanowione daje im legalną możliwość do podejmowania takich działań.

I jest to doprawdy oburzające! Ta niewielka garstka osób próbuje ograniczać 3 miliardom ludzi możliwość zdobywania wiedzy i dzielenia się nią w formie cyfrowej! Powodem jest rzekomo troska o zyski twórców, choć już dawno udowodniono, że tak zwane „piractwo” wcale nie zmniejsza ich profitów, a wręcz odwrotnie. Cały antypiracki cyrk polega na działaniu, które w świecie „analogowym” moglibyśmy porównać do zakazu funkcjonowania bibliotek. Czemu pozwalamy, aby biblioteki w ogóle istaniały, skoro powodują, że 100 osób czyta jeden i ten sam egzemplarz książki? A gdyby nie było biblioteki to każda z tych osób musiałby kupić po jednym egzemplarzu, co zwiększyłoby zyski autora!

Cóż, nawet najtwardsi zwolennicy negatywnego ograniczania dostępu do informacji nie są na tyle zacietrzewieni w swych poglądach, aby zakazywać działalności bibliotek, które są raczej instytucjami pożytecznymi.

Nieprzypadkowo wybrałem bibliotekę jako przykład. Jeśli bowiem przez chwilę się zastanowimy to odkryjemy, że Internet to po prostu jedna wielka ogólnoświatowa biblioteka.

Problem tkwi w tym, że ta cyfrowa biblioteka nie jest kompatybilna z XX-wiecznymi prawami własności intelektualnej, które zupełnie nieprzystają do dzisiejszych czasów. Tak zwany „copyright” jest w cyfrowym świecie kontrskuteczny, bowiem Internet umożliwia tworzonie nieskończonych kopii danego dzieła, gdzie wykonanie jednej kopii zajmuje kilka sekund.

Mamy więc wielką bibliotekę cyfrową oraz staroświeckie prawa. Pytanie brzmi, co z tym fantem zrobić? Zostawić prawo stanowione takie jakim obecnie jest, zmodyfikować je, a może zlikwidować?

Jednym z możliwych rozwiązań jest infoanarchizm. Jest to podejście, które zakłada (i słusznie), że informacja nie może stanowić przedmiotu własności. A to sprawia, iż taka konstrukcja jak własność intelektualna (i związane z nią prawa) nie może istnieć. Informacja powinna być wolna i swobodnie się rozprzestrzeniać. A twórcy? Coż, istnieje wiele możliwości zarobku. Można choćby stosować pozytywne ograniczenia dostępu do informacji; za odpłatnością oferować coś więcej niż czystą informację; zarabiać na product placement lub reklamach. A nawet utrzymywać się z dobrowolnych wpłat. Nie są do tego potrzebne żadne prawa własności intelektualnej, ani tantiemy, które tworzą nienaturalny i nieuczciwy monopol.

Są jednak inne problemy. Najważniejszym z nich jest kwestia autorstwa. Czy infoanarchizm daje przyzwolenie na podpisywanie się pod cudzą pracą? Mogłoby się wydawać, że tak, ale należy pamiętać, iż taki czyn stanowi najzwyklejsze oszustwo, a to jest niedopuszczalne.

Dlatego, moim zdaniem, całkowicie uprawnione jest kopiowanie i powielanie na przykład tego tekstu przez kogokolwiek, w dowolnym celu. Ale nie powinno być społecznego przyzwolenia dla tych, którzy chcieliby skopiować dane dzieło i utrzymywać fałszywie, że są jego autorem. W ten sposób oszukuje się odbiorców.

Zasadniczo nie ma większej różnicy czy fałszywy autor zarabia na skopiowanym dziele czy nie. Po prostu oszustwo jest oszustwem i infoanarchizm nie stanowi żadnego uzasadnienia.

Dlatego też, głównie ze względów – nazwijmy je – dydaktycznych, ten i inne moje teksty są oznaczane licencją „CC-BY 3.0 Uznanie autorstwa”. Tak naprawdę chciałbym je publikować w domenie publicznej (CC0) i można je tak zasadniczo traktować, ale wybrałem cc-by po to, aby pokazać, że powinno się podawać nazwisko/pseudonim prawdziwego autora dzieła, zamiast przypisywać je komukolwiek innemu. Można nawet niepodawać autora w przypadku domeny publicznej, ale podpisywanie się pod cudzym dziełem to słabizna.

Po prostu szanujmy siebie i swoich odbiorców, OK?

Autor: Łukasz Frontczak
Licencja tekstu: cc-by 3.0
Licencja zdjęcia: cc0/pixabay

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s