Co to znaczy „być libertarianinem”?

Meandry Internetu są pełne libertariańskich dyskusji, a także wymiany zdań pomiędzy wolnościowcami i ich oponentami . Dotyczą one mnóstwa tematów, jednakże w tym wpisie chciałbym się skupić na tych z nich, które dotyczą błędnych postaw i poglądów prezentowanych przez libertarian, a także fałszywego postrzegania libertarian przez przedstawicieli innych idei.

Zacznijmy od dyskusji pomiędzy libertarianami. Wiele z nich podpada pod odwieczne pytanie: „Dlaczego libertarianie się kłócą?”. To oczywiście wynika z wielu różnych przyczyn, jednakże jeśli mówimy o wąskim spektrum kłótni, które są przedmiotem niniejszych rozważań, to główną przyczyną jest złe pojmowanie libertarianizmu.

Nim jednak przedstawię błędy w percepcji i odbiorze libertarianizmu przez jego niektórych zwolenników, należy objaśnić czym libertarianizm jest.

Jest to mianowicie filozofia polityczna, w której najważniejszą wartością polityczną jest wolność jednostki.

W celu zapewnienia tej wolności, libertarianizm stanowi u swych podstaw, iż wolność ma swoje granice wynikające z własności prywatnej. Począwszy od samoposiadania się przez jednostki, aż po pełnoprawne tytuły własności ziemi, przedmiotów etc. Przestrzeganie tych praw własności zapewniają prawo naturalne, aksjomat nieagresji, wolny rynek, ład spontaniczny oraz brak rządu lub jego ścisłe ograniczenie.

I właściwie to wszystko. Rzecz jasna libertarianizm, pomimo iż jest jedną z najmłodszych filozofii politycznych, ma bardzo bogatą tradycję intelektualną, na którą składają się setki książek i tysiące artykułów. To w nich można znaleźć szczegółowe objaśnienie libertarianizmu, jego poszczególnych nurtów, a także praktycznych konsekwencji wprowadzenia wolnościowego, spontanicznego ładu.

Problem zaczyna się w momencie, gdy niektórzy libertarianie próbują określać rzeczy i zjawiska wykraczające poza zakres filozofii politycznej jako libertariańskie lub nie. Podczas gdy w rzeczywistości wiele spraw nie ma nic wspólnego z libertarianizmem per se.

Spójrzmy choćby na tematykę ochrony środowiska. Osobiście uważam, iż dbanie o przyrodę i klimat są bardzo ważne. To jedno zdanie może jednak łatwo wywołać oburzenie wśród co niektórych libertarian. W wyniku pomieszania pojęć mogą uznać je za stanowisko polityczne. Tymczasem, jako libertarianin, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż ochrona środowiska jest dla libertariańskiej filozofii politycznej neutralna dopóty rząd lub inni ludzie nie zmuszają mnie lub kogokolwiek innego do parcytypacji w tej ochronie. To, że opowiadam się za pewną ideą, którą lewica i zieloni wcielili do swoich filozofii politycznych nie oznacza, iż chcę chronić przyrodę metodami politycznymi lub zmuszając do tego innych ludzi. Można bowiem angażować się w ochronę  środowiska bez naruszania wolności i własności innych osób. Choć oczywiście nie trzeba wcale się angażować i każdy – nie tylko libertarianie – ma prawo uważać, że to czysta głupota. I oczywiście, można nad tym się spierać, lecz nie w ramach libertariańskiej debaty.

Kolejny temat to oś konserwatyzm – liberalizm obyczajowy. Są tacy libertarianie, którzy na siłę próbują przypisać tą wspaniałą filozofię polityczną do którejś z tych postaw. Choć tak naprawdę, libertarianizm pozostaje neutralnym wobec którejkolwiek z obyczajowości dopóty rząd lub inni ludzie nie zmuszają mnie lub kogokolwiek innego do życia według zasad którejkolwiek z nich lub nakazują mi pod przymusem koegzystować i/lub współpracować z członkami społeczności żyjącymi według zasad konserwatywnych lub liberalnych. Częściowo objaśniam to we wpisie „Czy istnieje tylko jedna droga do wyzwolenia?”.  Osobiście, w kwestiach obyczajowych jestem bardzo liberalny. Jednakże staram się ten pogląd oddzielać od moich poglądów politycznych, ponieważ wspierany przeze mnie libertarianizm nie zawiera w sobie poparcia politycznego dla jakiejkolwiek obyczajowości (poza sprzeciwem wobec agresji rzecz jasna). A więc spór ten znów należy pozostawić poza debatą libertariańską.

Wyrażone powyżej stanowisko, iż wspomniane tematy nie należą do przedmiotu debaty libertariańskiej, nie oznacza jednak, iż nie mogą być częścią debaty politycznej. Tutaj jak najbardziej jest dla nich miejsce, skoro stały się częścią innych filozofii politycznych. Rolą libertarian jest wskazanie, iż nie powinny one stanowić sporu politycznego i jedynie od wolnej woli poszczególnych jednostek i społeczności powinno zależeć jakie stanowisko poprą swoim działaniem. Bez zmuszania jednych, do przymusowego wsparcia drugich. Natomiast, już poza debatą polityczną, obie strony mogą się spierać i przekonywać (z poszanowaniem praw własności) siebie nawzajem do swoich racji.

W ten sposób przechodzimy do drugiej części rozważań, choć wymieniłem ledwie dwa przykłady błędnej percepcji ze strony libertarian. Jednakże, aby wyczerpać temat, ten wpis musiałby się rozrosnąć do rozmiarów książki. A tego nie mam w planach. Zasadniczo jednak, niezależnie od przykładu, mamy ten sam problem do rozważenia. Czy spór, który jest częścią innych filozofii politycznych, stanowi przedmiot debaty stricte libertariańskiej?

Zdecydowanie częstszym zjawiskiem – i prawdziwym wyzwaniem dla libertarian – są spory z nielibertarianami, którzy (zazwyczaj z czystej niewiedzy) zarzucają libertarianom poparcie dla pewnych idei czy działań. I muszę przyznać, że początkowo miałem duży problem, aby skutecznie je sparować. Co też do pewnego momentu wynikało z niewiedzy i zwykłego pomieszania pojęć. Byłem więc do niedawna takim libertarianinem, o którym wspominam w pierwszej części wpisu.

Jednakże, gdy już wyposażymy się w odpowiedni poziom wiedzy i przemyślimy argumenty naszych oponentów, to wtedy dyskusja staje się łatwiejsza.

Zestawię kilka zarzutów, z którymi zdarzyło mi się spotkać, z odpowiedziami jakich bym dziś niewątpliwie udzielił. Pragnę jedynie odnotować, iż niektóre z odpowiedzi mogą przybierać zupełnie różne warianty w zależności od pozapolitycznych poglądów konkretnego libertarianina na dane kwestie. Dlatego w pierwszym przykładzie przedstawię dwie różne odpowiedzi dla przykładu.

Zarzut #1: Wy, libertarianie opowiadacie się za brakiem rządowego wsparcia dla ochrony środowiska. To naprawdę egoistyczne podejście wspierające wielkie korporacje, które znieczyszczają nasze środowisko przyczyniając się choćby do ocieplenia klimatu czy też zmniejszenia zasobów wody pitnej. Piękno przyrody Nowej Zelandii udowadnia (wiem to, bo widziałem Władcę Pierścieni) iż tylko rząd może skutecznie zadbać o przyrodę, bowiem prywaciarz nigdy by nie mógł zarobić na ochronie przyrody, gdyż jest to niedochodowe.

Moja odpowiedź: Ależ zgadzam się z Tobą, iż ochrona środowiska jest bardzo ważna. Zmiany klimatyczne, kurczące się zasoby naturalne, zanieczyszczenia są wielkim zagrożeniem dla nas wszystkich. Jednakże według mnie, działalność rządu nie jest wystarczająco efektywna w kwestii ochrony środowiska, a bywa też i tak, że rządy odpowiadają za wywołanie bardzo wielu katastrof przyrodniczych. Nie przeczę, że wielkie prywatne korporacje zanieczyszczają środowisko, ale zauważ co jest znieczyszczane. Najczęściej jest to własność publiczna lub niczyja. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ państwo nie ma żywotnego interesu w ochronie takiej własności. A jeśli nawet chroni, to jest bardzo podatne na ustępstwa względem sprawców, którzy korumpują rząd w celu zapobiegnięcia karze. Prywatny właściciel lasu, łąki czy rzeki nie dałby się raczej przekupić jeśli zainwestował w sektor przyrodniczy. Wręcz przeciwnie, zarządałby odpowiedniej rekompensaty i zaprzestania naruszania jego własności. Wspomniałeś, że sektor przyrodniczy jest niedochodowy… A słyszałeś o prywatnych rezerwatach w Afryce?

Odpowiedź alternatywna: Osobiście uważam, iż zbyt wiele uwagi poświęca się tak zwanej ochronie przyrody, ale skoro tak bardzo Ci na tym zależy, to właśnie libertarianizm daje narzędzia do tego, abyś Ty i inne osoby uwielbiające przyrodę zadbali doskonale o środowisko. Zauważ, iż działalność rządu nie jest wystarczająco efektywna w kwestii ochrony środowiska… (dalej ta sama odpowiedź co wyżej)

Nie wyczerpuje to tematu, nie jest to „zaoranie”, ale pozwala obalić argument jakoby libertarianizm stanowił swego rodzaju „zezwolenie” na zanieczyszczenia środowiska. Tak nie jest, bo nie stanowi to elementu tej filozofii politycznej, ale o tym wspominać nie musimy naszym oponentom, gdyż (1) retorycznie damy im oręż do ręki, (2) to tylko zagmatwa temat.

Zarzut #2Wy, libertarianie lekceważycie w ogóle istnienie biednych ludzi. Chcecie pozostawić ich samym sobie w tej całej kapitalistycznej dżungli. Zobacz ilu mamy bezrobotnych, biednych. Niektórzy nie mają za co dzieci nakarmić. Gdyby nie ten rząd, który tak krytykujesz, to ci ludzie poumierali by pod płotami, a tak to dzięki 500 plus przędą jakoś.

Moja odpowiedź: Ależ właśnie ja bardzo bym chciał pomóc biednym, ale powiedz mi jak mam to zrobić kiedy rząd zabiera mi pokaźny procent pensji i często przeznacza nasze pieniądze na jakieś bezsensowne projekty? Dodatkowo, rządowe wsparcie dla biednych zachęca ich do tego, aby pozostawali biednymi. Zamiast przeznaczyć pieniadze na pomoc doraźną, edukację i programy motywujące do podjęcia pracy, tak jak robią to już niektóre prywatne organizacje charytatywne (spójrz choćby na działalność księdza Stryczka) skutecznie wydźwigając ludzi z biedy, państwo próbuje pomagać rozdając zasiłki na prawo i lewo, nawet tym, którym po prostu się nie chce pracować. Na takie marnotrawstwo stać tylko państwo i szalonych miliarderów, ale w ogóle nie polepsza to sytuacji ludzi biednych.  Wspomniałaś o 500 plus… Czytałaś artykuł o tym, jak dyrektor włocławskiego MOPR przyznał, iż w wyniku wprowadzenia tego programu część jego beneficjentów zrezygnowała z pracy?

Przykłady można mnożyć tak, że powstała by druga już książka z dzisiejszych rozważań.

Po krótce jednak wspomnę o kilku swoich poglądach w formie (hm…) autowywiadu:

Czy fakt, iż libertarianie nie popierają zakazu pracy dla dzieci oznacza, że popieram dickensowskie zatrudnianie najmłodszych?

Ależ skąd! Uważam, że nie powinno się zatrudniać dzieci i jeśli byłbym przedsiębiorcą to bym się na to nie zdecydował. Młodość powinna służyć edukacji i rozwojowi i zamierzam przekonywać pokojowo wszystkich, że jest to złe rozwiązanie, choć w wolnym społeczeństwie nie mógłbym tego zakazać.

Czy fakt, iż libertarianie nie popierają płacy minimalnej oznacza, że popieram głodowe pensje?

Ależ skąd! Uważam, że pracodawca nie powinien ciąć kosztów na pensjach, bowiem „z niewolnika nie ma pracownika”. Wyższe pensje, o ile tylko firma jest w stanie udźwignąć ich koszt, to lepsza motywacja i wydajność.

Czy fakt, iż libertarianie chcą zniesienia prawa pracy oznacza, że popieram nienormowany czas pracy i złe traktowanie pracowników?

Ależ skąd! Uważam, że wymiar pracy i podejście szefa do pracownika powinno być oparte na cywilizowanych zasadach partnerstwa, a umów powinno się dotrzymywać. Oszukiwanie pracownika, brak szacunku wobec niego są po prostu złymi zachowaniami i zachęcam wszystkich pracowników do podejmowania ryzyka zmiany pracy jeśli czujemy się źle w danej firmie. Tylko w ten sposób możemy polepszyć swoje życie i dać sygnał przedsiębiorcom, że źle postepują. Natomiast pracodawców zachęcam do zmiany podejścia do pracowników. Na zadowolonym pracowniku można tylko zyskać!

No dobrze, w takim razie jako libertarianin za czym w końcu jestem?

Jako libertarianin jestem za maksymalną wolnością polityczną. A cała reszta przedstawionych wyżej poglądów nie stanowi postulatów politycznych. Są to postulaty społeczne, które są zupełnie niezależne od libertarianizmu.

A więc co to znaczy „być libertarianinem”? 

„Być libertarianinem” oznacza opowiadanie się za wolnością polityczną, przestrzeganiem prawa naturalnego, stosowanie się do aksjomatu nieagresji, a przede wszystkim nie nawoływanie rządu do realizacji własnych poglądów, wyobrażeń i postulatów społecznych. Libertarianin może być bowiem zwolennikiem różnych poglądów i koncepecji. Nie może ich natomiast nikomu narzucić siłą czy poprzez interwencję rządową.

Jeszcze jedna rzecz. Czy poparcie dla pomysłu, iż informacja nie może stanowić przedmiotu własności oznacza, że popieram piractwo?

A to już temat na inny wpis… Soon.

Licencja tekstu: cc-by 3.0

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s