Dziesiątego kwietnia…

Dziś 10 kwietnia, od kilku lat obchodzony w Polsce jako rocznica „katastrofy smoleńskiej”. Gdzie bym nie zajrzał w polskim internecie, tam jakieś posty i wspominki. No to ja sobie też powspominam.

Tamten poranek był trochę podobny do historii z utworu pod tytułem „Dokąd idziesz Polsko?” w wykonaniu rapera Tede. Dzień wcześniej bawiłem się na imprezie i wiadomość o katastrofie stanowiła swego rodzaju otrzeźwiacz.

Dowiedziałem się od kolegi z szkolnej ławki, który zadzwonił do mnie tego ranka. A warto nadmienić, że chyba nigdy wcześniej nie dzwonił do mnie w weekend. Nie pamiętam jak dokładnie wyglądała ta rozmowa, ale brzmiało to mniej więcej tak: „Słyszałeś? Lechu się rozbił pod Katyniem.”, „Co ty gadasz?”, „Masz włączony telewizor?… Włącz i zobacz.”.

Przyznam, że obrazek, który wtedy wyświetlił mi sie na ekranie telewizora zwalił mnie z nóg. Raz, że trudno było uwierzyć w coś takiego, dwa – my to tak jakby ze wspomnianym kolegą przewidzieliśmy.

Jeszcze przed katastrofą sporo dyskutowało się na temat kondycji leciwych już rządowych tupolewów. Ich stan nie był najlepszy i zdarzały sie jakieś różne awarie. Rząd rozważał zakup nowych maszyn, ale chyba nigdy nie podjęto takiej decyzji ze względu na opór społeczny przed tego typu wydatkiem. I właśnie o tych kwestiach dyskutowałem z moim kolegą. A konkluzja tych dyskusji była prosta. Nie pamiętam już który z nas to powiedział, ale padło – mniej więcej – takie zdanie: „Zobaczysz, kiedyś ten tupolew się rozbije z Lechem na pokładzie”.

I chyba dlatego to wszystko było tak bardzo nierealne. Jak to możliwe, że my, jako jeszcze nastolatkowie, mieliśmy dość wyobraźni, a spece od bezpieczeństwa zawiedli?

Wciąż trwa dziwaczna debata nad przyczynami tej katastrofy. Nie będę się w to zagłębiał, ponieważ w przeciwieństwie do większości Polaków nie poczuwam się do bycia ekspertem od badań przyczyn katastrof lotniczych. Wiem natomiast jedno. Organizacja lotu była zła. Dopuszczenie do tego, aby na pokładzie jednego samolotu znaleźli się prezydent i wielu parlamentarzystów było czymś zwyczajnie nieodpowiednim z punktu widzenia funkcjonowania państwa, a także zwykłego bezpieczeństwa. Dziś wiem, że to jedynie ilustracja słabości tegoż państwa – państwa,  które nie potrafiło zapewnić bezpieczeństwa nawet swoim oficjelom. Wtedy, jako platformiany liberał, jeszcze tego nie wiedziałem.

Czy katastrofa smoleńska coś zmieniła w moim życiu? Raczej nie. Tamto wydarzenie stanowi jedynie pewien element historii politycznej. I nic więcej. Jest to na pewno moment znaczący dla rodzin i przyjaciół tych, którzy zginęli. Dla mnie to tylko historia, która poprzez wymuszone zmiany personalne zmieniła nieco układ polityczny. Nigdy się nie dowiemy jednak czy na lepsze czy na gorsze.

Dlaczego więc w ogóle o tym piszę? Chyba tylko dla próżnego: „bo mogę”.

Licencja tekstu: cc-by 3.0

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s