Miasto dla młodych i przedsiębiorczych

W poprzednim wpisie nakreśliłem ogólny zarys mojej kandydatury do Rady Miasta oraz wizji Włocławka. Od tamtego czasu otrzymałem bardzo konkretne pytanie na temat polepszenia warunków dla biznesu w moim mieście. Niniejszym odpowiadam i przedstawiam bardziej szczegółowo jak zamienić będące w stagnacji „czerwone” miasto emerytów w miasto ludzi młodych i przedsiębiorczych.

 

Jak dotąd obecne władze Włocławka lekceważą kwestię przedsiębiorczości udając, że coś robią poprzez uznanie za wystarczający tzw. Inkubator Przedsiębiorczości (Włocławski Inkubator Innowacji i Przedsiębiorczości). Już sama nazwa tego przedsięwzięcia jest błędna – oba jej człony stanowią oksymoron. Przedsiębiorczość nie rodzi się w jakichś odizolowanych od rynku warunkach – w „inkubatorach” – przedsiębiorczość rodzi się na wolnym rynku. Ludzie przedsiębiorczy nie potrzebują osłony w postaci bańki mydlanej, która gdy pęka i tak wrzuca ich na głębokie wody rynku. Różnica jest taka, że ci przedsiębiorcy, którzy zaczynali w bańce uczą się złych nawyków. Nagle okazuje się, że działalność na specjalnych warunkach to nie to samo co prawdziwy biznes.

Jak więc zachęcić przedsiębiorczych do otwierania swoich biznesów we Włocławku (nie tylko młodych i niedoświadczonych)? Właśnie o tę kwestię zapytał mnie na facebooku kolega Krzysztof:

„Kilka słów odnośnie inwestorów. Dlaczego wolą poza Włocławkiem? Strefy ekonomiczne, tańsze tereny i lokale. Wbrew pozorom Włocławek jest drogim miastem jeżeli chodzi o własny biznes czy jego utrzymanie. Żeby rozkręcić interes polegający na sprzedaży usług, należy otworzyć taki punkt maksymalnie blisko strefy usługowej, czyli centrum, a co za tym idzie zapłacić mnóstwo pieniędzy za wynajem i czynsz, lub kupno lokalu. Po co otwierać coś we Włocławku, jeżeli to się w ogóle nie opłaca? Czysta ekonomia. Zatem można postawić pytanie: co należy zrobić, żeby podwyższyć opłacalność inwestowania pieniędzy w naszym mieście? Co byłbyś w stanie zrobić jako członek RMW? Liczę na rzetelną odpowiedź w kolejnym poście na blogu. 🙂 „

Na początku mojej odpowiedzi powtórzę najważniejszy postulat poprzedniego wpisu. Samorząd przede wszystkim powinien NIE przeszkadzać inwestorom. Polskie firmy muszą poświęcić około 286 godzin na sprawy związane z podatkami (co samo w sobie generuje olbrzymie koszta), a to tylko kwestie podatkowe. Do tego dochodzą inne koszta i godziny pracy związane np. z koncesjami i zezwoleniami. Znakomita większość z tych obowiązków jest narzucana przez Sejm, właściwe ministerstwa i podległe im instytucje. Choćby tylko z tego powodu, samorząd powinien nakładać na firmy jak najmniejsze obciążenia podatkowo-administracyjne.

No dobrze, co zatem mógłby zrobić samorząd we Włocławku? Pierwszym punktem do zrealizowania (zaraz po ucięciu zbędnych wydatków, np. na administrację i zabawki władzy vide „tonąca” scena wzorem prezydent Rudy Śląskiej) jest obniżka podatku od nieruchomości (punkt zawarty w programie KNP dla Włocławka). Jest to zmiana bardzo korzystna dla przedsiębiorców, ponieważ obniża koszta utrzymania lokali. Za tym powinno pójść obniżenie podatku od środków transportu oraz uproszczenie i usprawnienie procedur związanych z wydawaniem ustawowo wymaganych zezwoleń i koncesji. Oczekiwanie na jeden „świstek” nie może wstrzymywać inwestorów przed rozpoczęciem działalności.

Docelowo uważam, że wraz z likwidacją miejskiego zadłużenia i prywatyzacją wszystkich sektorów, w których obecność władzy jest zbędna (np. MPK; patrz program KNP) powinno się dążyć do całkowitej likwidacji podatku od nieruchomości. Nie da się tego zrobić od razu w sytuacji olbrzymich zobowiązań finansowych miasta, ale na pewno da się wraz z polepszeniem sytuacji tę daninę konsekwentnie zmniejszać. Należy na pewno uniknąć casusu słynnego Michałowa. Co prawda zlikwidowano tam podatek od nieruchomości dla mieszkańców, co poskutkowało dobrym PR w mediach, ale uczyniono to kosztem utrzymania podatku dla biznesu i innych instytucji. Zrobiono więc dobrze jednym, kosztem drugich. Mam wątpliwości, co do tego jak długo taki model będzie atrakcyjny. Co po większej ilości mieszkańców, gdy nie ma komu otwierać miejsc pracy? Dlatego rozsądniejszym rozwiązaniem jest stopniowe obniżanie podatku dla wszystkich, pomimo ogromnej wizerunkowej pokusy. Do przeprowadzki do Włocławka można zachęcić również innymi sposobami – np. poprzez likwidację szkodzącej mieszkańcom Straży Miejskiej oraz likwidację podatku od psa.

Samorząd może też zachęcić inwestorów poprzez odpowiednie zmiany na włocławskich drogach. Wielu inwestorów odstrasza organizacja ruchu na niektórych ulicach, brakuje też parkingów. A zatem tak naprawdę drobne potrzeby, których dzielnej „czerwonej” ekipie nie udało się jak dotąd zaspokoić. Niebagatelną rolę we włocławskim handlu może też odegrać prywatyzacja spółki Baza (również punkt programu KNP).

Jest to ledwie kilka zmian, które należałoby wdrożyć w pierwszej kolejności. Docelowo jednak powinno się dążyć do tak śmiałych planów, jakie ma wolnościowy komitet wyborczy w śląskim Będzinie:

„Będziemy czynić wszelkie starania o utworzenie w Będzinie i powiecie będzińskim specjalnej „autonomicznej strefy ekonomicznej, prawnej, politycznej i administracyjnej” (EPPA) http://strefaeppa.pl/. Światowej ekonomii politycznej doskonale znany jest sukces takich prawno-ekonomicznych rozwiązań w postaci choćby Singapuru czy Hongkongu. Jest to dla naszego powiatu najprostsza droga do dynamicznie rozwijającego się gospodarczo i stwarzającego tysiące nowych miejsc pracy subregionu”

Rzecz jasna do tego długa droga (potrzeba „błogosławieństwa” z Warszawy), ale czemu Włocławek, miasto o ciekawej tradycji przedsiębiorczości (Celuloza, Fajans, „Nobiles”) miałoby się nie stać wielkim centrum gospodarczym? Położenie geograficzne nam sprzyja, potrzeba jedynie władzy, która będzie dążyć do spełnienia tej wizji. Kwestią bardziej przyziemnych marzeń jest po prostu utworzenie z Włocławka jednej wielkiej strefy ekonomicznej. Na tym polu nasze miasto przegrało ostatnio z malutkim Pikutkowem, które ma szczęście znajdować się w Brzeskiej Strefie Ekonomicznej. A zatem można przyciągnąć biznes, jeśli tylko samorządowi na tym zależy – w przeciwieństwie do znanych nam wszystkim samorządowców, którzy walczą jedynie o robienie biznesu w naszym mieście przez (nich) wybranych.

Mam nadzieję, że powyższe wyjaśnia moją wizję miejskiej polityki dot. przedsiębiorczości. Zachęcam jednak do zadawania pytań o tę i inne kwestie polityczne – tutaj, na facebooku, czy też w prywatnej wiadomości tamże lub na adres mailowy lukasz.frontczak@partialibertarianska.org

Zapraszam również do „polajkowania” mojego fanpage’a na facebooku: https://fb.com/lukasz.frontczak.libertarian

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s