Dlaczego startuję do Rady Miasta razem z KNP?

Jak już zapowiedziałem na facebooku, zdecydowałem się na start w wyborach do Rady Miasta Włocławek z list komitetu wyborczego „Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke”. Będę startował w okręgu nr 3 (Małe Południe) z nr 3 na liście, podobnie jak dwoje innych libertarian w okręgach nr 2 i 4. W tym wpisie chciałbym przedstawić powody dla których zdecydowałem się na start w tych wyborach, dlaczego startuję z list KNP (a nie np. mojej Partii Libertariańskiej) oraz jak, jako libertarianin, postrzegam rolę samorządu w formowaniu i ochronie lokalnej wolności i przedsiębiorczości. 

 

Całą tę notkę rozpiszę na poszczególne punkty w trzech częściach. Część pierwsza będzie dotyczyć powodów dla których startuję w wyborach. Część druga będzie poświęcona powodom mojej (jak i w ogóle włocławskich libertarian) współpracy z KNP w tych wyborach samorządowych. Na końcu opiszę moją wizję libertariańskiej samorządności. Mam nadzieję, że zrozumiecie wszystkie powody i spodoba Wam się moja wizja polityki lokalnej.

CZĘŚĆ I – DLACZEGO STARTUJĘ W TYCH WYBORACH?

1. Mam dość rządów dzielnej „czerwonej” ekipy

Obecna ekipa rządząca Włocławkiem skompromitowała się chyba na każdym możliwym polu. Szczególnie pod koniec tej kadencji dzielna „czerwona” ekipa zafundowała nam festiwal budowania politycznych pomników. Przystań dla bogatych, „tonąca” scena, opóźnienia i nieprawidłowości przy remoncie starej „jedynki” – to tylko najświeższe z porażek władz. Podczas gdy we Włocławku szaleje bezrobocie, a młodzi ludzie, tacy jak ja, muszą z Włocławka zwiewać nie widząc dla siebie perspektyw, władza wydaje pieniądze na budowę przybytków służących czczej rozrywce (patrz piękny i mało komu potrzebny stadion) lub w imię jakiejś dziwnej wizji gospodarowania przestrzenią funduje budowę betonowych placów (vide Stary Rynek).

Nie tego potrzebują mieszkańcy Włocławka! Od kolejnych rozrywek semi-kulturalnych zbyt wielu stałych miejsc pracy nie przybędzie, podobnie jak inwestorów, którzy wolą nawet okoliczne wioski jako miejsce swoich inwestycji, zamiast przybywać do Włocławka. Poza tym dzielna „czerwona” ekipa symbolizuje wszystko to, co było złe w wieku XX. Są spadkobiercami po komunistycznej PZPR, hołdują starym, komunistycznym tradycjom. Są wrzodem na ciele włocławskiej przedsiębiorczości, hamulcowym rozwoju miasta i jego ludzkiego kapitału – ludzi młodych, pełnych sił i pomysłów, którzy mogliby wydźwignąć Włocławek z pułapki permanentnego ubóstwa.

2. Trzeba wyrazić głośny protest

Wszyscy ci, którym nie podobają się rządy dzielnej „czerwonej” ekipy lub zostali przez nich pokrzywdzeni w jakikolwiek sposób powinni wyrazić stanowczy głos sprzeciwu. Niewiele się zmieni od narzekania w Internecie. Trzeba się angażować w działalność społeczno-polityczną miasta. Tylko poprzez pozytywną pracę u podstaw można coś zmienić. Najprostszym sposobem, wręcz pierwszym w kolejności do wykonania, jest po prostu pójść na najbliższe wybory. Zakładając w ciemno, że „czerwoni” znowu wygrają i odpuszczając głosowanie, przyczyniamy się właśnie do tego, aby tak się w rzeczywistości stało. Aby temu zapobiec musimy pójść i zagłosować na innych ludzi, niż ci, którzy tkwią na stołkach i nas gnębią zamiast pomagać.

Lecz, aby móc zagłosować na kogoś innego, na kogoś naprawdę nowego i nieskażonego obecnymi układami włocławskiej polityki, część z nas musi się angażować w działalność prawdziwie opozycyjnych i niszowych organizacji. Nie oszukujmy się – czy SLD, czy PO, czy PiS, to wszystko jedno i to samo, możemy jedynie rozważać nad mniejszym złem, czyli kto proponuje nam mniej etatyzmu. Na szczęście dla Włocławka powstały ostatnimi czasy oddziały organizacji, które są prawdziwą włocławską opozycją i naprawdę różnią się swoimi postulatami od pozostałych organizacji, które licytują się jedynie, jak trochę delikatniej bić.

Jest Partia Libertariańska, której jestem członkiem-założycielem, jest Stowarzyszenie Libertariańskie, jest Ruch Wolności, jest też w końcu Kongres Nowej Prawicy. A więc środowiska nieskażone brudną, postkomunistyczną polityką. Środowiska młode, nowe, z zupełnie odmienną wizją polityki lokalnej. Poprzez aktywne uczestnictwo w działaniach tych organizacji, co też sam staram się czynić, możemy umożliwić start tej prawdziwej opozycji w wyborach. Możemy dać sobie i innym rozczarowanym szansę na oddanie głosu za realną zmianą. W demokracji chyba nie ma skuteczniejszego głosu sprzeciwu niż sukces wyborczy środowisk kontestujących zastaną rzeczywistość.

3. Zawsze chciałem zmienić świat na lepsze

Chyba każdy z nas czasami głowi się nad tym, dlaczego rządzący dokonują tak kiepskich i krzywdzących zwykłych ludzi wyborów, dlaczego nie potrafią czegoś dobrze „załatwić”, a to przecież wydaje się takie proste. I rozważamy wtedy co my byśmy zrobili, jakie decyzje podjęli lub wyrażamy wszem i wobec co ONI powinni byli zrobić, aby było lepiej. Lecz to wszystko, to sfera marzeń i przypuszczeń.

Ja postanowiłem te marzenia o realnej zmianie przekuć w rzeczywistość poprzez osobiste zaangażowanie się w politykę. Nie zależy mi na kasie czy sławie – wiem, brzmi to strasznie nieprzekonująco. Obecna klasa polityczna, pokroju wrażliwych lewicowców rozbijających się drogimi samochodami, sprowadziła zawód polityka do synonimu cwaniactwa, złodziejstwa i niezasłużonego bogactwa na nasz koszt. I nie da się ukryć, że tak właśnie wygląda rzeczywistość w polskiej polityce. Nasi demokratyczni wybrańcy nie służą nam tylko swoim własnym interesikom. Biorąc pod uwagę ten przygnębiający wizerunek polityki trudno jest zaufać komukolwiek, kto rzuca obietnice wyborcze.

Odnoszę jednak wrażenie, że moje pokolenie – pokolenie urodzone po 89′ – zdoła w końcu zmienić ten wizerunek. Czy warto nam zaufać? Cóż, a czy można zaufać zasiedziałym leśnym dziadkom, którzy robią nas w konia od 25 lat? Powiem wprost –  my też, tak jak oni, chcemy walczyć o swoje interesy. Z tą jednak różnicą, że nasze interesy, to również interesy innych ludzi. Chcemy zmienić politykę tak, aby każdy mógł swobodnie i legalnie działać w dowolnych, nieinicjujących agresji sferach. Aby nikt nie musiał się bać, że jutro władze zmienią prawo i zabiorą cały dorobek życia lub wsadzą na lata za kratki. Chcemy zmienić ten świat na lepsze.

Przez kilka lat szukałem sposobu w jaki można to zrobić. Moje poglądy polityczne ewoluowały. Znalazłem wiele ciekawych projektów i środowisk, zapoznałem się z wieloma receptami na lepszy świat. Aż w końcu zetknąłem się z filozofią i etyką libertariańską. Ideą przeciwstawiającą się złowieszczej interwencji rządu. Ideą stawiającą na człowieka, a nie sztuczne instytucje. Ideą z prawdziwą wolnością wypisaną na sztandarach. Wolność, którą tak hucznie świętowano w tym roku, jest ledwie wydmuszką prawdziwej wolności. Reformy po upadku PRL zatrzymały się w pół drogi, a w niektórych sferach zaczynają się wręcz cofać. Dlatego właśnie startuję w wyborach. Chcę móc zatrzymać ten cofający nas w rozwoju proces. Chcę zmieniać świat. Samorząd, przy całej masie odgórnych ograniczeń, wydaje się być całkiem dobrym początkiem w drodze do tej zmiany.

CZĘŚĆ II – DLACZEGO STARTUJĘ Z LIST KNP?

1. Wspólny cel i program samorządowy

Zawsze powtarzam, że gdybym popierał w 100% propozycje Kongresu Nowej Prawicy, to nie pojechałbym w listopadzie zeszłego roku na zjazd założycielski Partii Libertariańskiej. KNP to partia konserwatywno-liberalna, Libertarianie to partia… libertariańska. A to tworzy pewne różnice programowe. Jednakże na poziomie samorządowym pomiędzy KNP a Libertarianami nie ma właściwie żadnych różnic programowych, a na pewno nie na etapie zarządzania samorządem w obecnym porządku prawnym.

Uważam, że współpraca Partii Libertariańskiej z Nową Prawicą w samorządach może przynieść sympatykom i wyborcom obu środowisk jedynie same korzyści. Taka wzajemna współpraca zwiększa szansę na przeprowadzenie wolnościowych reform na poziomie lokalnym. A to jest właśnie to, czego potrzebuje duszny dla przedsiębiorców Włocławek.

Poza tym, chcemy wprowadzić na politycznej scenie nową jakość. Nie chcemy się kłócić tak, jak to robili dotychczas politycy. Chcemy realizować wspólnie punkty, w których się zgadzamy, a tam gdzie się różnimy, chcemy stawiać na dialog i rzeczową debatę. Chcemy nie tylko różnić się od PO, PiS czy SLD programem – chcemy też różnić się od nich kulturą polityczną. Pomiędzy naszymi organizacjami nie ma miejsca na udawanie, że projekt drugiej strony nam nie odpowiada, gdy nie jest to prawdą. Program KNP dla Włocławka (dostępny tutaj) popieram w 100 procentach.

2. „Czerwony” Włocławek

Partię Libertariańską i Nową Prawicę łączy we Włocławku jeszcze jedno – jednogłośny sprzeciw wobec dzielnej „czerwonej” ekipy. Włocławek to tradycyjnie miasto lewicowych wyborców. Mamy więc ciężką pracę do wykonania, aby tę tendencję odwrócić. Nasze miasto jest „czerwonym” bastionem na mapie Polski, gdzie niezwykle trudno działać organizacjom wolnościowym. O ile mi wiadomo, do niedawna funkcjonował we Włocławku jedynie Ruch Wolności. Jednak to zaczęło się zmieniać i pojawiły się inne, wspomniane już tutaj organizacje. I mam nadzieję, że włocławska scena wolnościowa będzie coraz prężniej się rozwijać, że uda nam się w końcu coś zmienić i zatrzymać ludzi we Włocławku, zamiast ich wyganiać wysokimi podatkami lokalnymi i brakiem najpilniejszych inwestycji.

CZĘŚĆ III – MOJA WIZJA LIBERTARIAŃSKIEJ SAMORZĄDNOŚCI

1. Primum non nocere

Przysięgę Hipokratesa powinni składać nie tylko lekarze – politycy też powinni być objęci tą zasadą. W samorządzie takie przyrzeczenie miałoby szczególną wartość. Wobec kapryśnej władzy centralnej, która uwielbia doić wszystkich, a już biednych w szczególności, samorządowcom nie wolno dusić społeczeństwa jeszcze bardziej. Samorząd powinien odpuścić sobie zbędne inwestycje takie jak włocławska „tonąca” scena, stawiając na zaspokojenie pilniejszych potrzeb mieszkańców, takich jak brak miejsc parkingowych w kluczowych punktach miasta. Samorząd powinien zadbać o bezpieczeństwo poprzez odpowiednią organizację ruchu w mieście oraz prawidłową budowę i remonty dróg. Samorząd powinien oszczędzać zarówno przedsiębiorcom jak i mieszkańcom ciężaru niezrozumiałej i zawiłej biurokracji – wystarczy, że musza się męczyć z instytucjami państwowymi. Samorząd powinien popierać rozwój przedsiębiorczości i powstawanie nowych miejsc pracy poprzez usuwanie przeszkód administracyjnych. Samorząd powinien umożliwiać działanie wszystkim, zamiast spełniać zachcianki dla wybranych.

2. Samorząd dla mieszkańców

Samorząd powinien reprezentować interesy mieszkańców. Dotychczas władze we Włocławku dbały jedynie o pełną kieszeń wybranych przez siebie „przedsiębiorców”. Mieszkańcy muszą mieć pewność, że samorząd nie przeszkodzi im w legalnej działalności oraz że żadna inna działalność nie będzie przez samorząd nieuczciwie faworyzowana. Samorząd powinien służyć mieszkańcom jako organ, który pomaga przezwyciężyć problemy, których mieszkańcy i przedsiębiorcy nie są w stanie sami zaspokoić. To znaczy, dbać o dobry stan dróg, odpowiednią organizację ruchu, oraz dopuścić do wolnorynkowej konkurencji we wszystkich możliwych aspektach (np. komunikacja miejska, sport). Mieszkańcy powinni czuć, że inwestycje samorządu są dla nich wszystkich korzystne – to poczucie, którego tak brakuje wobec przystani dla bogatych.

3. Miasto dla młodych i przedsiębiorczych

Samorząd miejski to instytucja szczególna. Żadna inna władza lokalna nie może chyba aż tak wiele popsuć poprzez bezsensowne decyzje. W źle zarządzanym mieście nie ma miejsca zarówno dla ludzi młodych i przedsiębiorczych – nie ma więc przyszłości. I to się właśnie dzieje we Włocławku. Młodzi uciekają, przedsiębiorczy unikają jak ognia. Co prawda władza próbuje udawać, że promuje przedsiębiorczość i młodość za pomocą tzw. Inkubatora Przedsiębiorczości, ale to jest jeden wielki pic na wodę, i w dodatku fotomontaż.

Władze Włocławka powinny promować młodych i przedsiębiorczych poprzez to, o czym już wspominałem w poprzednich punktach. Nie przeszkadzać, nikogo nie faworyzować, zaspokajać podstawowe potrzeby infrastrukturalne. Tylko wtedy uchronimy Włocławek przed losem miasta emerytów. A przecież potencjał mamy wspaniały. Świetne położenie geograficzne, piękne otoczenie przyrody i opustoszały, głodny rynek, który tylko czeka aż żywiołowa przedsiębiorczość ożywi to miasto.

PODSUMOWANIE

Mam nadzieję, że powyższe wyjaśnia podstawowe aspekty mojej kandydatury. Serdecznie zapraszam do zadawania ewentualnych pytań w komentarzach. Przypominam, że wybory odbędą się 16 listopada. Do tego czasu pojawi się zapewne jeszcze kilka tekstów nt. Włocławka i samorządności. Niech zwycięży wolność i przedsiębiorczość!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s