Porażka szwedzkiej reformy edukacyjnej – czy prywatne szkolnictwo zawiodło?

Na facebookowej grupie dyskusyjnej sympatyków Partii Libertariańskiej  jeden z użytkowników umieścił link do artykułu nt. szwedzkiego systemu oświaty na portalu PCh24.pl, który został opublikowany już dosyć dawno, bo pod koniec zeszłego roku. Stał się on jednak zaczynkiem do dyskusji na temat kierunku reform oświatowych, w trakcie której wpadłem na poniższe przemyślenia.

Według artykułu, szwedzka reforma edukacyjna zawiodła. Wprowadzenie bonów oświatowych oraz dopuszczenie na rynek szkół prywatnych doprowadziło do obniżenia jakości nauczania w postaci szkół prywatnych oferujących niską jakość, a wiele szkół upadło obciążonych długami, pozostawiając tysiące uczniów na przysłowiowym lodzie. Sytuacja prezentuje się wręcz dramatycznie, system wymaga reformy, a prywatyzacja i bony oświatowe zawiodły na całej linii. Otóż i tak, i nie.

Trudno się nie zgodzić, iż szwedzka reforma zakończyła się porażką. Upadło wiele szkół, jakość kształcenia spadła, efekty reformy przybrały rozmiar szwedzkiej katastrofy narodowej. Ta nieudana reforma jest zapewne dla wielu środowisk etatystycznych idealnym przykładem do krytyki koncepcji prywatyzacji edukacji. Jednakże sprawa nie jest tak jednoznaczna, jakby się to mogło wydawać i jeśli przyjrzymy się jej głębiej, zdołamy znaleźć całkiem ciekawe i nieco ukryte jej przyczyny. Jak w każdej tego typu sprawie, gdzie w grę wchodzi ekonomia, należy zachowywać ostrożność w ferowaniu pochopnych wniosków na podstawie powierzchownych obserwacji. Jak pisał genialny francuski ekonomista Frédéric Bastiat, jest to co widać, i to czego nie widać.

Z szwedzkiej porażki należy wyciągnąć wiele wniosków, które mogą pomóc w dyskusji nad reformą systemu edukacji w Polsce i późniejszym jej wprowadzaniu. Jednym z głównych problemów, które napotkali Szwedzi był wysyp prywatnych szkół, które oferowały niską jakość kształcenia – a przecież proces prywatyzacji miał zmienić ten aspekt na lepsze.

Rzeczone szkoły prywatne o niskiej jakości nauczania powstały w Szwecji, ponieważ miały oparcie w państwowym finansowaniu. Takie szkoły zatrudniają kiepskich, gorzej płatnych specjalistów dzięki czemu utrzymują się na rynku finansowanym za pomocą bonów edukacyjnych, ponieważ w przeciwieństwie do szkół o lepszej jakości usług są w stanie się utrzymać za sumy zawarte w tych bonach. Natomiast lepszej jakości szkoły się zadłużyły, aby móc świadczyć lepsze usługi, w efekcie czego niektóre z nich upadły, ponieważ sumy przekazywane w bonach edukacyjnych były niewystarczające do utrzymania lepszych specjalistów, lepszych warunków – ogółem, bony nie odpowiadały realnej cenie usług edukacyjnych o wysokiej jakości.

Dlatego też, przy ewentualnym wprowadzaniu systemu bonowego w Polsce należy rozważyć następujące możliwości: (a) bony będą musiały być odpowiednio wysokie, aby odpowiadały cenie rynkowej za ofertę wysokiej jakości, albo (b) trzeba będzie wprowadzać system, w którym bon będzie opłatą za usługę podstawową, a wszelkie dodatkowe usługi byłyby dostępne za dodatkową opłatą. Inaczej się tego nie rozwiąże, a dylemat jest wielki, nie wspominając już o rzetelnej wycenie rynkowej usługi w sytuacji, gdy nadal de facto płaci państwo. Jeśli nie wyciągnie się wniosków z szwedzkich doświadczeń będziemy mieli podobny problem jak Skandynawowie.

Kolejną intrygującą sprawą w szwedzkiej historii jest postawa rodziców, którzy posyłają dobrowolnie swoje dzieci do placówek, które oferują niższą jakość nauczania. Jest to jedna z wielkich obaw środowisk lewicowych dot. prywatyzacji edukacji. Według nich prywatyzacja doprowadzi do posyłania dzieci do kiepskich szkół, lub nawet nie posyłania ich wcale. Trendy szwedzkie zdają się to potwierdzać. Znów jednak sprawa nie jest jednoznaczna.

Faktem jest, iż Szwedzi wybierali gorsze szkoły, ale… co mieli zrobić, skoro było ich więcej od tych lepszych? Zapewne wielu właścicieli szkół wolało nie ryzykować i zarządzało swoimi placówkami na tyle, na ile starczało z bonów edukacyjnych. Podniesienie jakości usług oznaczałoby wzrost wydatków i potrzebę pożyczek, aby je móc zapewnić. A to z kolei doprowadziłoby te szkoły do bankructwa. Gdyby więc jakość była wyższa, jeszcze więcej szkół zniknęłoby z rynku z powodu plajty.

Co do samej postawy rodziców, którzy powinni byli przecież wybierać dla swoich dzieci jak najlepiej, to innej natury problemem może być fakt, iż w ich świadomości dziecko nie jest inwestycją na przyszłość. Ludzie się usamodzielniają, mają ubezpieczenia, oszczędności, lub w przypadku biedniejszych nie dostrzegają długofalowej perspektywy, w której dobrze wykształcone i świetnie zarabiające dorosłe dziecko będzie mogło pomóc swoim rodzicom gdy ci się postarzeją i rozchorują. Oczywiście nie mówię, że tak powinno być obligatoryjnie, że rodzice inwestują w dzieci, a te w zamian pomagają swoim rodzicom w sile wieku. Ludzie, jako indywidualne jednostki, prezentują różne postawy życiowe i stoją za nimi różne historie (jak np. konflikt między rodzicami a dziećmi), ale faktem jest, że niegdysiejsze przekonanie o inwestowaniu w dziecko dla zabezpieczenia własnej przyszłości odeszło z różnych powodów do lamusa. Ale to już jest głębszy problem, którego przyczyny mogą być zawarte w bardzo wielu czynnikach – choć mógłbym iść o zakład, że na końcu łańcuszka tych przyczyn znajduje się państwo z jego rozrośniętym budżetem, regulacjami i biurokracją.

Szwedzka reforma to bardzo dobra lekcja, która może stanowić podstawę do dyskusji i implementacji reformy polskiej edukacji. Pomimo szwedzkich doświadczeń bony edukacyjne nadal pozostają dobrą opcją. Należy jednak pamiętać, że bony to tylko droga do prywatyzacji, środek, który nie może pozostać jako rozwiązanie docelowe. Za bonami oświatowymi powinna iść stopniowa prywatyzacja placówek państwowych, dopuszczenie do rynku placówek prywatnych i uwolnienie programu. W Szwecji problem wziął się z utrzymywania placówek publicznych deformujących rynek oraz zbyt niskiej kwoty bonu. Niestety, jakość kosztuje i nie da się edukować jak najtańszym nakładem pieniężnym.

W Polsce jednak mamy jeszcze inny problem, o którym warto wspomnieć przy dyskusji o reformie edukacyjnej. Mianowicie, chodzi o jakość kształcenia nauczycieli. Młodzi nauczyciele nagminnie powtarzają błędy swoich własnych nauczycieli. Wykwalifikowana kadra to bardzo duży problem i dopóki nie polepszy się jakość kształcenia pedagogów, dopóty większość dzieciaków będzie trafiać w swojej edukacji na słabych nauczycieli. Problem z kształceniem dobrych pedagogów bierze się z ułomności edukacji wyższej. Dzisiaj nauczycielem w Polsce może zostać ktoś, kto ukończy tzw. kurs pedagogiczny i przejdzie studia na samych „trójach”. Praktyki nauczycielskie to już jest w ogóle „śmiech na sali”. Wysyła się studenta do szkoły państwowej, gdzie w trakcie praktyk uczy się on powielania błędnego systemu, za co dostaje jak najlepszą laurkę od „zakładowego opiekuna praktyk”, który innych metod nauczania nie zna, bo i system tego od niego nie wymaga. I tak powstaje błędne koło.

Aby naprawić ten problem trzeba by skończyć z systemem „darmowych studiów” i to najlepiej natychmiast, ponieważ mamy już do czynienia z bardzo głęboką „inflacją edukacji wyższej”. Tytuł magistra zdewaluował się tak bardzo, że zjawisko zaczyna sięgać również tytułów doktorskich w niektórych dziedzinach. Jak już wspomniałem, darmowe studia kształcą w większości słabych nauczycieli, dając uprawnienia osobom, które potrafią jedynie odtwarzać obecne metody.

Problemem w Polsce jest jednak konstytucja. Martwi mnie pod tym względem niedawne orzeczenie Trybunały Konstytucyjnego o odpłatności za drugi kierunek studiów. Zdaje się, że reforma edukacji nie obędzie się bez zmiany konstytucji, a do tego potrzeba, jak wiadomo, większości konstytucyjnej.

Sprawa jest więc niezwykle ciężka. Samo wprowadzenie bonów i prywatyzacja nic nie da, jeśli nadal będą wchodzić na rynek nauczyciele o słabych umiejętnościach. Edukację albo zreformujemy na wszystkich poziomach, albo będzie to reforma całkowicie nieudana. Tak jak w Szwecji.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Porażka szwedzkiej reformy edukacyjnej – czy prywatne szkolnictwo zawiodło?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s